Są na świecie miejsca, gdzie dzieci nie bawią się w wojnę, gdyż to właśnie wojna jest ich udziałem. Nie mogąc decydować o własnym losie siłą wcielani są w szeregi tej lub innej armii i wpychani w tryby krwawej, wojennej machiny.

Choć wojna w Salwadorze to już historia, głos Chava wciąż odbija się echem tysięcy dziecięcych gardeł. „Głosy niewinności” są obrazem dotykającym boleśnie wszystkiego, co było, ale co wciąż jest obecne w naszej świadomości. Dzieciństwo, którego nie ma, nie było i nie będzie, zbyt szybko trzeba dorosnąć, zbyt wiele trudnych, bolesnych, wstrząsających wrażeń i odczuć musi znaleźć się w dziecięcym sercu.
Nie ma już w nim miejsca na radość, uśmiech, szczęście, wszystko to, co dobre gwałtownie spychane jest na bok. Jedenastoletni chłopiec, Chava, mieszkający w biednej wiosce w ogarniętym wojną domową Salwadorze po zniknięciu ojca zostaje głową rodziny. I choć jego mama pracuje i zarabia, on stawia sobie za punkt honoru utrzymanie rodziny. Jego młodszego rodzeństwa i kochanej mamy i przyznać trzeba, że mu się to udaje.
Jednak miłe, dobre, wesołe akcenty tej opowieści mają śladowy charakter. W zasadzie jakby ich nie było, choć przecież istnieją, łącznie z dziecięcą fascynacją szkolną...