Średnia ocena:
Oceń recenzję:
Bez wątpienia Dzień Dziecka będzie już 12 maja, bez wątpienia film ten wszystkim tym, którzy na niego czekają sprawi bardzo miłą niespodziankę. Jest to inny Asterix, niż wszystkie inne, bardziej dynamiczny i nowoczesny, rzekłbym, lecący z duchem czasu, tak, jak sławetny gołąb pocztowy, Esemesix.
Ale nasz latający przyjaciel to tylko pierwszy, skromny dowód na to, że film ten jest nowoczesny, przebojowy, w pełni zawieszony w XXI wieku, choć przecież dotykający bardzo odległych czasów. I co ciekawe jest to zupełnie odrodzony komiks, który po raz pierwszy dotyka tego wszystkiego, czego wcześniej przy dziewięciu adaptacjach nie udało się dotknąć.
Nie jestem znawcą tematu, nigdy nie rozczytywałem się w tej komiksowej historii, dlatego postaram się, aby moje myśli gdzieś nie pobłądziły. Pisząc o tym, co zaobserwowałem, co poznałem i co przednio mnie ubawiło. Twórcy filmu postawili sobie przede wszystkim za punkt honoru wlać uczucia w dusze naszych bohaterów, podkreślić ich wyjątkowość, stworzyć film, choć animowany, to jednak taki, który śmiało może konkurować z dużymi produkcjami fabularnymi.
Bo jest tu i wątek miłosny, romantyczny, są efekty specjalne, jest Esemesix, komórkowy gołąb pocztowy, są lasery uderzające w niebo w knajpie Wikingów. No i mamy Abbę i Trendixa, naszych młodych gniewnych, to wokół nich rozgrywa się ta zabawna historia, to ich buntownicze dusze są powodem problemów, ale i dobrej zabawy. To dzięki niepozornemu Trendixowi Wikingowie wpadają w konsternację, nie chcą łupić i grabić i to on odkrywa w sobie męskiego ducha, całkiem przypadkiem, dzięki Abbie.
To, co warte też podkreślenia, a co uwydatniają kinowe afisze, jest to najdroższa animowana produkcja w Europie. Nie jest to animacja…