


Steve Carell wciela się w wymuskanego Evana Baxtera, który okazuje się być kolejną osobą wskazaną przez Boga (Morgan Freeman) do wypełnienia świętej misji.


Bóg ma poczucie humoru - Michał Nowak









„Evan Wszechmogący” to dobra propozycja kinowa dla całej rodziny. Film przede wszystkim bardzo przyjemny i lekki a przy tym całkiem zabawny. To również dobry komediowy popis Steve Carella, który na stanowisku „Wszechmogącego” godnie zastępuje znanego z części pierwszej, czołowego komika Hollywood Jima Carrey’a.

(9)

Najgorsza komedia jaką widziałem
nie podoba ci się bo brakuje zboczonego humoru, którym mógłbyś się podniecić. Moim zdaniem nie jest tak źle, chociaż mogłoby być lepiej, chyba jednak nie da się nigdy powtórzyć pierwszego sukcesu.
Najgorsza komedia jaką widziałem
Ten film to najgorsza komedia jaką widziałem, przez 1.5h ani razu sie nawet nie uśmiechnąłem. Każda komedia jest na swoj sposob głupia ale ta jest juz wybitnie po***ana...Nie polecam !!
Pytanie...
Mam małe pytanko do Tych co ten film "zrozumieli" lepiej niż ja: Skoro powódź w filmie miała charakter lokalny,to po cholerę na Arkę pakowały się zwierzęta z tropików i innych stref oddalonych od "wspaniałego" USA o "lata świetlne"????
Taka rodzinna komedyjka
Nie jest zły, oglądanie sprawia przyjemność, ale nie jest to hit.
Możecie mi powiedzieć...
... dlaczego mam ten film już od chyba tygodnia na kompie skoro dopiero wszedł do kin!
Pytanie...
Chyba rzeczywiście nie oglądałeś dokładnie. Raz Bóg powiedział, że zwierzęta przychodziły parami ażeby wspierać się wzajemnie, a jeśli chodzi o gatunki zwierząt to chodziło raczej o to, żeby Evan myślał, że przyjdzie prawdziwa powódź, która zaleje cały świat. Wszystko moim zdaniem było świetnie rozwiązane, gdyż takiej powodzi jak w biblii ma już nie być, a to co spotkało Evana miało pomóc nie tylko jemu i rodzinie ale także pokazać prawdziwą twarz senatora wprowadzającego reformę.



Osoby, którym podobał się film "Evan Wszechmogący", wysoko oceniły także:

