Liga dżentelmenów (1999)
Recenzja "Welcome to Royston Vasey. You'll never leave!"
wtorek, 02 stycznia 2007 12:11
Brak średniej oceny.
Oceń recenzję:
Witajcie w prowincjonalnym miasteczku Royston Vasey! I śmiejcie się do rozpuku! O ile lubicie ten przaśny, angielski humor. O ile lubicie zabawne, momentami wulgarne horrory. Nie tyle stylowe, co przypadkowe.
Gdzieś tam w północnej Anglii toczy się coś co trudno nazwać życiem. Toczy się akcja serialu. Sześciu odcinków, które upchnięto na tej biednej, niczemu winnej, siłą wytłoczonej płycie DVD. Nędzne łąki, szarawe pola, wszechobecne błocko, fatalne drogi. Mieszkańcy. Mili i uczynni?! Nie! Royston Vasey to dziura o zaszyciu się w której marzą chyba tylko... wariaci i psychopaci. I w tym to szczególnym miejscu dzieje się, oj dzieje, akcja tej komedii. Świrów ci tutaj dostatek - można by rzec. Jak pęczków świeżych warzyw na straganach.
Mamy okazję śledzić losy tych zdrowych inaczej obywateli. Każdy odcinek serialu składa się z kilku skeczy, scenek z życia "normalnych" mieszkańców. Reklamowanych jako zabawne. Jak wszyscy wiemy reklama zawsze mówi prawdę, szczerą prawdę i tylko prawdę! Jak typowy adwokat.
Większość z tych scen tworzy pewien logiczny (przepraszam za użycie tu tego słowa zbyt ścisłego jak na okoliczności) ciąg. Mamy więc upiornych właścicieli bardzo lokalnego sklepu Edwarda i Tubbs Tattsyrup'ów. Zwolenników pozostania lokalnymi na wieki.
Mamy lekarza weterynarii, który lecząc uśmierca. Mamy rozkosznie wredną starą pannę prowadzącą kursy dla ziewających bezrobotnych. Spotykamy "miłą" rodzinę żyjącą...
Damian Kopeć
A TERAZ...
Wyślij znajomym
Drukuj
Opinie
Ocena: 0 [0]
~Majka
[2007-05-07 15:31]
super!
ten film widzialam juz jakies dwa lata temu, ale wiele smiesznych scen utkwilo mi w pamieci. po prostu rewelka!
odpowiedz