Średnia ocena:
Oceń recenzję:
Kto z Was myślał kiedyś, że ma nudne życie? Wciąż to samo, nic się nie zmienia, utarte ścieżki, rutynowe czynności, dni, które zlewają się w jeden powtarzalny cykl. To potrafi nieźle zdołować… Jeśli jesteście, lub kiedykolwiek byliście w takim stanie, poznajcie „Przypadek Harolda Cricka”! Jego poukładane życie, poddane władaniu cyfr – to dopiero jest nuda!
Harold (Will Ferrell) jest urzędnikiem podatkowym. Codziennie rano myje zęby, szczotkując je ściśle określoną ilość razy. Wiąże krawat dokładnie wyliczonymi ruchami. A drogę z domu do przystanku autobusowego pokonuje wciąż tą samą ilością kroków. Jest pracownikiem, który nigdy się nie spóźnia, nie bierze urlopu i skrupulatnie ściga przestępców podatkowych. Tak jest do czasu…
…do czasu, gdy dowiaduje się, że jego życie to fikcja kreowana przez znakomitą, choć trochę ekscentryczną pisarkę Karen Eiffel (Emma Thompson). Karen przeżywa kryzys, ponieważ od dziesięciu lat pisze powieść i nie wie jak ma uśmiercić swojego głównego bohatera, Harolda Cricka. Harold przeżywa kryzys, bo dowiaduje się, że ma zostać uśmiercony. Choć i tak w tej sytuacji bardziej dojmująca jest wiedza, że nie było się panem własnego losu. Że został on przez kogoś zaprojektowany i także ktoś inny ma zadecydować o jego trwaniu lub końcu.
Perspektywa zbliżającej się śmierci skłania Harolda do tego, by pokazać swoją wolną wolę, wyrwać się z determinującego go koła fikcji. Po pierwsze więc, zamiast wsadzić do więzienia piękną ciastkarkę Anę Pascal (Maggie Gyllenhaal), zakochuje się w niej i na dowód swojej miłości przynosi jej… mąkę (flour w angielskim fonetycznie zbliżone do flower).
No tak, to rzeczywiście w stylu urzędnika podatkowego! Ponadto postanawia odszukać narratorkę swojej historii i wyperswadować jej pomysł...
Monika Wróblewska