Jerzy Stuhr skonstruował swój szósty już moralitet zapisując na celuloidzie kolejne historie miłosne, tym razem zamknięte w korowodzie filmowych kłamstw. Kontrowersyjny i głośny jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć obraz, znacznie bliższy jest ilustracji biblijnego przykazania – „Nie będziesz dawał fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”, niż próbie rozliczania się z przeszłością. Jerzy Stuhr sugeruje, że wszyscy tkwimy w kłamstwie – mniejszym, większym, rzutującym na życie nasze i naszych bliskich, ale też zupełnie zdawałoby się przypadkowych osób. Zaczyn historii stanowi właśnie takie nieplanowane spotkanie w pociągowym przedziale. Lawirujący z dużą gracją przez życie student Bartek, motywowany nie tylko...