


Akcja filmu "Wschodnie obietnice" rozpoczyna się w wigilię Bożego Narodzenia. Podczas porodu umiera młoda Rosjanka. Położna Anna, która odbierała poród zaczyna badać dziwne okoliczności jej śmierci. Wkrótce kobieta odkrywa że Rosjanka była prostytutką a jej szefowie handlarzami żywym towarem. Wraz z tymi informacjami pojawiają się pierwsze kłopoty. Reżyserem produkcji "Wschodnie obietnice" jest doskonale znany fanom kina z klasą David Cronenberg.


Historia przemocy, wersja grzeczniejsza - Tomasz Pstrągowski (komiksomania.pl)









"Wschodnie obietnice" to film zaskakująco konserwatywny. Sprawnie zrealizowany, płynnie opowiedziany, solidny. Nie ma w nim szaleństwa, z którego znamy Davida Cronenberga ("eXistenZ" czy "Nagi lunch"), jest za to rozwijająca się powoli mroczna opowieść o rosyjskiej mafii działającej w Londynie. I choć miejscami fabuła popada w schematy, obraz ratuje Viggo Mortensen - jego gra przykuwa widza do opowieści pozwalając zapomnieć o jej słabych stronach. Anna (Naomi Watts), położna w jednym z londyńskich szpitali, próbuje odnaleźć rodzinę nowonarodzonego dziecka. Kierując się pamiętnikiem znalezionym przy zmarłej matce trafia do rosyjskiej restauracji, będącej w rzeczywistości przykrywką potężnej, rosyjskiej organizacji mafijnej. Tu poznaje Nikolaia (Viggo Mortensen) - pociągającego i okrutnego "kierowcę". Problem w tym, że szefowi Nikolaia bardzo zależy na odzyskaniu zapisków badanych przez Annę.
Bardzo brutalny, niezwykle wciągający - Marta Moksa









Ten film spodoba się wszystkim miłośnikom „Historii przemocy”. I nie przekona jego przeciwników. W wielu miejscach bowiem „Eastern Promises” jest do „Historii…” podobny – znów dość banalna w gruncie rzeczy historia nabiera zupełnie innego wymiaru dzięki niezwykłym postaciom, a najgorsze Zło ma bardzo poczciwą, dobrotliwą wręcz twarz.




Osoby, którym podobał się film "Wschodnie obietnice", wysoko oceniły także:

