""Stary, kocham Cię" to film trochę śmieszny, a trochę głupi. Okrutne reguły gatunkowe spychają na pobocze ciekawe wątki "gier miłosnych" w związkach kumpelskich i szczeniackiej niedojrzałości trzydziestolatków (przyszli małżonkowie wstydzą się rozmawiać ze sobą o tym, co sprawia im seksualną przyjemność). "
Darek Arest, Film
"Amerykańscy krytycy określają ten rodzaj filmów mianem „bromances”, romansów kumpelskich. Nie bez przyczyny – film Johna Hamburga ogląda się bowiem jak romantyczną komedię, tyle że pozbawioną miłosnych banałów. Właśnie dzięki takiemu połączeniu „Stary…” okazuje się filmem znakomitym, bezpretensjonalnie lekkim, łatwym i przyjemnym. "
Bartosz Staszczyszyn, magazyn filmowy Movie