
Philippe Abrams jest naczelnikiem poczty w Salon-de-Provence. Ma synka i
żonę Julie o skłonnościach depresyjnych, która marzy, by zamieszkać na
Lazurowym Wybrzeżu. Philippe pragnie uszczęśliwić ją za wszelką cenę.
Dopuszcza się oszustwa, w nadziei na uzyskanie posady na Riwierze. Niestety,
przekręt wychodzi na jaw. Za karę zostaje oddelegowany do Bergues, małego
miasteczka na północy Francji.
Abramsowie, typowi południowcy, wyobrażają sobie Północ jako zimną krainę,
zamieszkaną przez ciemny lud, posługujący się niezrozumiałym narzeczem
– „cheutimi”. Philippe jedzie sam, rodzina zostaje w Prowansji. Ku jego
wielkiemu zaskoczeniu, miasteczko okazuje się urokliwe, a mieszkańcy –
gościnni i sympatyczni. Znajduje nawet przyjaciela – to listonosz i miejscowy
dzwonnik, rozdarty pomiędzy wymaganiami zaborczej matki a miłością
koleżanki z pracy. Philippe co drugi weekend spędza z rodziną. Początkowo
próbuje przekonać żonę o zaletach Północy, ale ona nie chce mu uwierzyć.
Twierdzi, że mąż kłamie, by jej nie martwić. Wreszcie, dla świętego spokoju,
Philippe postanawia utrzymywać ją w przekonaniu, że pobyt w Bergues to
prawdziwe piekło.
Od tej chwili żyje w wygodnym kłamstwie: przez dwa tygodnie świetnie się
bawi w towarzystwie Antoine’a, co drugi weekend wraca pod opiekę żony,
która czuje się potrzebna i coraz skuteczniej walczy z depresją. Wszystko idzie
dobrze do chwili, gdy Julie postanawia przeprowadzić się do Bergues, by
towarzyszyć mężowi „na zesłaniu”. Philippe musi przyznać się Antoine’owi i
reszcie kolegów, że okłamał żonę, przedstawiając ich jako nieokrzesanych
barbarzyńców. Błaga, by pomogli mu zniechęcić Julie do pozostania w Bergues.
Zeźleni podwładni przystają na tę prośbę i dokładają wszelkich starań, by wizyta
na Północy była dla żony szefa najgorszym wspomnieniem w życiu.