Małgorzata Szumowska nie jest pierwszą, która zrobiła film na taki temat. Wyjątkowość jej „33 scen z życia“ polega na przełamywaniu pewnego tabu. Racje mają ci, którzy mówią, że tak o śmierci nikt jeszcze w polskim kinie nie mówił. Szumowska robi to bez patosu i sentymentalizmu, bez pocieszającego poklepywania po plecach i bez uciekania w eleganckie metafory. Śmierć w filmie Szumowskiej jest procesem fizycznym. Towarzyszy jej chaos.