"Gdyby autor słynnego awangardowego manifestu „Dogma 95” zdecydował się na opowiedzenie swojej historii na sposób poetycki i baśniowy, „Antychryst” obroniłby się jako deklaracja swobody twórczej, którą najlepiej przedstawiają fantastyczne zdjęcia Anthony’ego Doda Mantle’a. Niestety „Antychryst” to nie tylko potworna bajka – to także historia spełniająca rygory filmowego realizmu, co sprawia, że nieustannie balansuje na krawędzi kiczu. Oglądając film w kinie, czułem się, jakbym podglądał czyjąś terapię. Początek jest ekscytujący, później trwająca 100 minut sesja okazuje się po prostu nieznośnie nudna."
Łukasz Knap, magazyn filmowy Movie