


"Drużyna A" to kinowa wersja bijącego rekordy popularności komediowego serialu TV, wyreżyserowana przez Johna Singletona. To film, w którym grupa weteranów wojny w Iraku zostaje wrobiona w zabójstwo i postanawia za wszelka cenę odzyskać dobre imię. Jaka jest nowa "Drużyna A"? Hannibal (Liam Neeson) - cyniczny i pompatyczny, Buźka (Bradley Cooper) - przystojny i bezczelny, B.A. (Quinton Jackson) - porywczy i brutalny, Murdock (Sharlto Copley) - szalony i... szalony. Grają ich inni aktorzy, ale oni sami, wrzuceni do filmowego wehikułu czasu, wcale się nie zmienili. B.A wciąż boi się latać (w jednej z pierwszych scen dowiemy się dlaczego), Buźka (w polskich napisach jako... Face) nie odpuści żadnej kobiecie, Murdock ma tysiąc szalonych pomysłów na minutę, a Hannibal spogląda na nich wszystkich wzrokiem doświadczonego mędrca. Świetnie dobrano odtwórców głównych ról: niekwestionowaną gwiazdą jest tu Copley, świeżo upieczony gwiazdor "Dystryktu 9", który szalonego Murdocka odgrywa na luzie, dając się ponieść swawolnemu obłędowi. Cieszy występ Coopera, który w końcu znalazł odpowiednie zastosowanie dla swej narcystycznej bezczelności, Neeson nie schodzi poniżej własnego poziomu, Jackson z kolei może wydawać się niewyraźny, ale koncept na jego postać jest inny niż w serialu. Tak czy owak, kolektyw to z prawdziwego zdarzenia!


Drużyna A(gresji) - Piotr Pluciński









Sięganie po telewizyjną ikonografię lat osiemdziesiątych zawsze wiąże się z ryzykiem, często nieporównywalnie większym, niż w przypadku kontynuowania przebojów kinowych. No bo jak przekuć ten mocno specyficzny okres, kiedy kicz potrafił być zdrowy i tę mocno specyficzną platformę, która zawężała realizatorskie pole manewru, na standardy dzisiejsze? Dwie dekady oddzielające tamten czas od współczesności, to w dobie technologicznego postępu cała wieczność. Jak przejść z jednej ery w drugą? Nie da się. W jednej ze scen czwartej "Szklanej pułapki" pada zdanie, że Bruce Willis jest analogowym zegarkiem w cyfrowym świecie. Tymczasem członkowie nowej "Drużyny A" raczej by się z nim nie zgodzili. W nowych realiach, pośród pikających GPS-ów, zamieniając Wietnam na Irak, czują się jak ryby w wodzie. Zupełnie jakby czas i miejsce nie miały znaczenia.

Fajny film ;)
Prosta, przyjemna fabuła, od groma pościgów i wybuchów. Warto obejrzeć.
slabo
Jako wielki fan serialu uwazam ten film za totalna katastrofe. Wiele spraw zupelnie odbiegajacych od serialu. Ta wersja moze i jest fajna dla osob, ktore nie mialy stycznosci z serialem. Ja jednak odradzalbym ( dla kogos kto chce powspominac serial ) ogladanie tego. Bardzo sie rozczzarowalem a czekalem na ten film z wielkim zaciekawieniem.
A czego sie spodziewaliście?
Jak ktoś lubi wybuchy i ściganki będzie zadowolony. Intryga bardzo cieniutka, taka popcornowa. Nie zawiodłem się, bo i niczego błyskotliwego nie oczekiwałem, więc nie żałowałem wydanych pieniędzy. Jakby żona w tym czasie zrobiła beze mnie zakupy, byłbym nawet ZACHWYCONY.
Spoko bajeczka.
Niema tu rzadnej rozwiniętej,ambitnej fabuły.Poprostu lekki łatwy i przyjemny oglądak :) Są ,,czarodziejskie,, akcje ala James Bond ale niema takiej przesady banału .Fajne efekty . Warto iść na to do kina.Jęśli ktoś lubi takie filmy..oczywiście z dziewczyną nie polecam :]
Mała poprawka
W serialu zginęły 2 osoby. Pierwszą był ojciec dziewczyny, która poprosiła Drużynę o pomoc (śmierci nie pokazano na ekranie). A drugą był gen. Fulbright, który zdaje się, ze umierał 9:52 min. :)
To nie to samo co serialowa A-Team...
... Ale zobaczyć w kinie można, nic nie stoi na przeszkodzie.



Osoby, którym podobał się film "Drużyna A", wysoko oceniły także:

