



Jenny jest inteligentną i bardzo zdolną młodą dziewczyną. Chodzi do prywatnej szkoły dla dziewcząt w Londynie. Uczy się świetnie. Chce studiować na Oxfordzie. Ale gdy tylko na horyzoncie pojawia się odpowiedni kandydat na męża, zapał do nauki samej Jenny, jak również łożących na jej edukację rodziców, gwałtownie osłabnie. I jak to w życiu bywa, pewnego dnia na drodze do jej edukacji stanie, a raczej przejedzie mężczyzna. David, który skutecznie zawróci jej w głowie i obieca, że da jej lekcje z życia i miłości. Tak też się dzieje. David pokazuje jej inny świat, świat przyjęć, zabawy i wszelakich uciech. Zabiera na imprezy, luksusowe przyjęcia, a w urodziny do Paryża. Czego dziewczyna może chcieć więcej? W uroczym i błyskotliwym narzeczonym zakochają się także rodzice Jenny. I już prawie, David i Jenny, zawrą związek małżeński. Ale pojawi się kwestia nieodrobionej lekcji z prawdy i szczerości.


Lepiej być piękną czy mądrą? - Anna Bujna









W filmie "Była sobie dziewczyna" wyróżnić można rys prokobiecy (ale w żadnym wypadku nie chodzi tutaj o wojujący feminizm). Film pokazuje coś, o czym my kobiety powinnyśmy pamiętać. Nie wolno nam polegać jedynie na mężczyźnie i własnej urodzie. Mężczyzna może odejść, może go zabraknąć a uroda przemija. Kobieta powinna inwestować w siebie, w swoją edukację. Nie tylko by w przyszłości być niezależną, ale również by się rozwijać. Kobieta to nie tylko ładna buzia i para zgrabnych nóg. Film zapowiada wydarzenia późniejsze - zaraz będziemy mieli rok 1968 i przewrót obyczajowy. Kobiety zaczną domagać się swoich praw, a kuchnia przestanie być głównym miejscem ich ambicji i realizacji.

Beznadzieja. Jest to film o sprzedawaniu siebie porównywalny w przesłaniu z "galeriankami".
Komedia romantyczna - to chyba pomyłka
Kilka śmiesznych dialogów, to stanowczo za mało aby film nazwać komedią. Romantyczna? Jeśli ktoś uważa, że uwiedzenie 16-letniej dziewczyny przez co najmniej dwa razy starszego faceta (nie mówię już o jego kłamstwach, finalnym porzuceniu, żonie dziecku...). Przesłanie, owszem było "myśl głową a nie d... ".
Stanowczo nie polecam.
Komedia romantyczna - to chyba pomyłka
Kilka śmiesznych dialogów, to stanowczo za mało aby film nazwać komedią. Romantyczna? Jeśli ktoś uważa, że uwiedzenie 16-letniej dziewczyny przez co najmniej dwa razy starszego faceta (nie mówię już o jego kłamstwach, finalnym porzuceniu, żonie dziecku...). Przesłanie, owszem było "myśl głową a nie d... ".
Stanowczo nie polecam.
Przesłanie ten film posiada.
Bez wątpienie je posiada! Film o pozorach, o zakłamaniu, o roli wykształcenia w życiu człowieka. O miłości i kłamstwach. Gorąco polecam, ten film zasługuje na Oscara.
Bardziej wykształcone?hehehehe
Może mi Pani za przeproszeniem "recenzentka" wyjaśnić co to znaczy że kobiety są "bardziej" wykształcone?To że jest kilka % więcej kobiet z wyższym wykształceniem niż mężczyzn nie ma żadnego znaczenia.Większość tych kobiet studiuje kierunki lekkie,łatwe i przyjemne.Kobity są z natury bardzo leniwe i zadufane w sobie i stąd bierze się ich mierna pozycja na całym świecie.Tyle w tym temacie
OK
Film ok, oglada sie przyjemnie. ale troche sztuczny. Nie wydaje mi sie ze w prawdziwym zyciu taka dziewczyna zachowala by sie w niektorych sytuacjach jak ta cala Jenny.
kto tłumaczył ten tytuł?
i gdzie jest nazwisko aktorki pierwszoplanowej, Carey Mulligan, która była za tą rolę do Oscara nominowana? Film bardzo fajny, przyjemnie się ogląda i można zastanowić się nad sobą.
jasne
to powiedz jaka jest typowa samica ?
odbija sie od jednego faceta do drugiego, kto da więcej...



Osoby, którym podobał się film "Była sobie dziewczyna", wysoko oceniły także: