Anna Bujna
13:02, 14 lipca 2010
W filmie "Była sobie dziewczyna" wyróżnić można rys prokobiecy (ale w żadnym wypadku nie chodzi tutaj o wojujący feminizm). Film pokazuje coś, o czym my kobiety powinnyśmy pamiętać. Nie wolno nam polegać jedynie na mężczyźnie i własnej urodzie. Mężczyzna może odejść, może go zabraknąć a uroda przemija. Kobieta powinna inwestować w siebie, w swoją edukację. Nie tylko by w przyszłości być niezależną, ale również by się rozwijać. Kobieta to nie tylko ładna buzia i para zgrabnych nóg. Film zapowiada wydarzenia późniejsze - zaraz będziemy mieli rok 1968 i przewrót obyczajowy. Kobiety zaczną domagać się swoich praw, a kuchnia przestanie być głównym miejscem ich ambicji i realizacji.