


Twórca kultowych filmów grozy oraz „Spidermana” Sam Raimi, powraca do horroru pełnym akcji i efektów specjalnych filmem o młodej kobiecie, która została opętana przez diabła. Horror o młodej kobiecie, która została opętana przez nadprzyrodzone siły to niesamowita historia, pełna akcji i efektów specjalnych.


Marny powrót do korzeni - Łukasz Grudzień









Raimi po kilkuletniej przerwie na superbohaterów, powrócił do macierzystego gatunku, który dał mu klucz do wrót sławy i uwielbienia. Niestety przez lata nieobecności reżysera w świecie horroru, doszło do pewnych znaczących zmian. Kanony z ubiegłego wieku mają się nijak do tych panujących obecnie. Czasy, kiedy kręcono filmy grozy ze swoistym humorystycznym zabarwieniem, bezpowrotnie odeszły, a wraz z nimi produkcje klasy B. „Wrota do piekieł” to niestety współczesny produkt, z wieloma zaszłymi elementami, które z trudem wtapiają się w wymarzony obraz podniebnych lotów. Historia horroru oparta została na odwiecznej walce dobra ze złem, gdzie tą ciemną stroną jest diabeł. Jej główną bohaterką jest młoda kobieta o imieniu Christine. Poznajemy ją w chwili, w której nie może narzekać na swoje życie. Ma kochającego, dobrze ułożonego partnera. W pracy też jest kolorowo zwłaszcza, że na horyzoncie pojawia się szansa na awans na zastępcę kierownika banku. I wszystko miałoby zabarwienie różowe, gdyby nie jedna decyzja, której konsekwencje rzutują na przyszłość dziewczyny. Pewnego dnia do banku przychodzi stara, przerażająco wyglądająca cyganka Sylvia Ganush. Kobieta będąca w dołku finansowym, prosi Christine o przełożenie wizyty komornika i odroczenie spłaty kredytu. Kiedy otrzymuje odmowną decyzję...
Powrót syna marnotrawnego - Grzegorz Kłos









Sam Raimi ma przerąbane. Po tym jak stworzył kanoniczną trylogię, która pchnęła horror na zupełnie nowe tory, wszyscy oczekiwali, że do końca życia będzie podążał pod rękę z Bruce’em Campbellem drogą zalaną strugami krwi. I choć słynny Ash pojawiał się w praktycznie każdej produkcji sygnowanej jego nazwiskiem, to Rami porzucił ukochany gatunek na rzecz mainstreamu. Dlatego trudno się dziwić fanom, którzy pokładali ogromne nadzieje w jego ostatnim filmie. „Wrota do piekieł” miał być tryumfalnym powrotem do twórczych korzeni reżysera. Czy Raimi sprostał tym oczekiwaniom? „Wrota do piekieł” nie jest złym filmem. Jeśli lubicie stare dokonania reżysera, na pewno będziecie się dobrze bawić. Problem polega na czymś innym. Lata pracy w Hollywood sprawiły, że Raimi po prostu złagodniał. Nie spodziewajcie się zatem absurdalnych, przekraczających granice dobrego smaku scen. Reżyser, mimo że stara się jak może i co rusz puszcza oko do wiernych fanów, nakręcił obraz zachowawczy, który jest jedynie cieniem jego wczesnej twórczości. I jeszcze jedno - siłą „Armii ciemności” czy „Darkmana” były tradycyjne efekty specjalne, opierające się na lateksie, kukiełkach i charakteryzacji. Te we „Wrotach…” są całkowicie wygenerowane komputerowo i to niestety widać. Czar gdzieś prysł… Można przymknąć na to wszystko oko. Jest jednak coś, co Raimiemu nie powinno ujść płazem. W filmie nie zagrał Bruce Campbell.

(3)

parodia?
film przypominal mi jakas przerobke, tak jak np swit zywych trupow sparodiowany na " wysyp zywych trupów", totalna porazka pasuje bardziej do zalosnych komedii a nie horrorów!
żart?
Zwiastuny zapowiadały coś co naprawdę może byc ciekawe. Niestety film był zaskakująco żenujący. To raczej komedia i to naprawdę słabo napisana. Kwestie godne pożałowania. Jedynie dźwięk jest dobrze dobrany do klimatu, z tym, że nie płaciłam 22zł tylko i wyłącznie po to by zamknąc oczy i czuc się jak na horrorze.
ABSOLUTNA PORAŻKA!!!
FILM OKAZAL SIĘ TOTALNĄ PORAŻKA-WYSZŁAM W POŁOWIE SEANSU, BO SZKODA BYŁO MI CZASU. MOMENTAMI BYŁ TAK OBRZYDLIWY (CIAGLE TA WYMIOTUJĄCA STARA CYGANKA), ZE CZŁOWIEK ZACZYNAŁ ZAŁOWAĆ, ZE WZIAŁ NACHOSY XXL.GRA AKTORSKA ŚREDNICH LOTÓW. NIE WARTO WYDAWAC 26 PLN NA COS TAKIEGO!ABSOLUTNIE SIE ROZCZAROWAŁAM
Ogladalem ten film dzis (03 01 10)
Film naprawde petarda efekty fantastyczne. caly film ogolnie naprawde bardzo dobry. Polecam !!!
Ok
Nawet dobry film warto obejrzec kilka razy nawet sie zlekłem SUPER POLECAM
wrota do domu!
film widzialem w kinie,efekty dzwiekowe sprawily ze kilkakrotnie gibnalem sie w siedzisku ale to na tyle jezeli chodzi o elementy horroru cala reszta przyprawia o uczucie zenady i glebokiego zalu za wydane pieniadze.. film kategorii xy. po wszystkim mialem nieodparta pokuse krzyknac, nie zrobilem tego w kinie zatem robie teraz:"kutasowa!!!"
widzialam ten film wczoraj w kinie (prosze na mnie nie krzyczec, ze to nieprawda, bo "Wrota..." wychodza 10.07., bo ja mieszkam za granica:) ). Co moge powiedziec... poszlam na film z wielka ochota, bo dawno dobrego horroru nie widzialam... "Wrota" czesciowo ten brak zaspokoily, bo to, co bylo straszne w tym filmie, przeraza naprawde!!! Siedzialam wgnieciona w fotel przez caly seans, kurczowo trzymajac sie oparcia:) Aby jednak ostudzic troche ten entuzjazm musze dodac, ze elementy komediowe (ktorych, jak na taki film bylo calkiem sporo), byly moim zdaniem wyjatkowo... chybione gatunkowo... Tzn MOZNA oczywiscie wplatac dowcipne gagi, zarciki, sceny itd (nie mam absolutnie nic przeciwko!), ale mimo wszytsko ich klase i rodzaj trzeba dopasowac do ogolnej wizji filmu... Tutaj ten typ "smiesznostek" akurat nie pasowal (kto widzial, ten chyba sie zgodzi), co sprawia, ze moja ogolna ocena filmu jest jednak troche zanizona... Generalnie jednak warto isc- chocby dlatego, ze naprawde strasznych horrorow jest teraz jak na lekarstwo... A "Wrotom..." daje 7,5/10 :)
tragedia
Jeśli liczycie na dobry horror to napewno nie polecam tego filmu. Jednak jeśli chcecie się pośmiać z poprostu głupich numerów to może się komuś spodoba.
Właśnie się zastanawiam...
... w jaki sposób można sobie ten film obejrzeć, żeby własny układ nerwowy nie traktował 'wyskakujących potworów' jak rzeczywiste zagrożenie. No i wychodzi na to, że albo trzeba wziąć wersję DVD i 17-calowy monitorek, albo idąc do kina siedzieć z zamkniętymi oczami i skoncentrować się na ścieżce dźwiękowej. Można też spróbować zatkać uszy i skoncentrować się na tym co się widzi... A idealnym rozwiązaniem w ramach obrony przed wykorkowaniem od nadmiaru seryjnych efektów specjalnych, byłoby zabranie do kina pilota, zestawu do robienia herbaty i przenośnego odtwarzacza DVD z jakimś Latającym Cyrkiem Monty Pythona w ramach chwilowej odskoczni i wyrównania poziomu odpowiednich hormonów.
bardzo dobry!
Jako mlosnik horrorow polecam film wrota do piekiel, film naprawde dobry z ciekawym zakonczeniem. moja ocena 9/10 pozdrawiam.
Osoby, którym podobał się film "Wrota do piekieł", wysoko oceniły także:

