Marcin Chmielewski
11:29, 30 sierpnia 2010
Oj, nie miał pomysłu na swój film Richard Eyre. Zaskakujące to o tyle, że poprzednie jego doknanie, "Notatki o skandalu", cechuje się nienagannym rzemiosłem i wytrawną dramaturgią. Tutaj zabrakło obu czynników - historia mężczyzny poszukującego kochanka swej zaginionej żony ani nie grzeszy przenikliwością, ani nie imponuje strukturą. To raczej bezkształtna pulpa gatunkowych zagadnień, aniżeli historia pełną gębą. Pośród porozrzucanych tu i ówdzie narracyjnych tropów prym wiodą thriller i melodramat, ale "Niewinna" z ich zespolenia nie czyni bynajmniej ciekawej mieszanki.