

Czwarty stopień (2009)
Są na świecie ludzie, którzy uwierzą w każdą bzdurę. To dobra wiadomość dla działu filmowego marketingu - sprzedać można wszystko. Ale trzeba jeszcze umieć to zrobić. Tymczasem twórcy "Czwartego stopnia" wbijają sobie samobója już w... pierwszej minucie. Przed kamerą staje Milla Jovovich i twierdz, że film, który za chwilę obejrzymy "jest fabularną wersją zdarzeń, które miały miejsce między 1 a 10 października 2000 roku w miasteczku Nome na Alasce". Ona sama gra rolę psychiatry Abbey Tyler, wiele scen nas zaniepokoi, i tak dalej. Trzeba przyznać - absurd to większy niż ze wstępu do "Paranormal Activity 2", kiedy to na ekranie pojawia się informacja, że twórcy chcieliby podziękować rodzinom zmarłych bohaterów i lokalnemu wydziałowi policji... Podstawową zasadą sprzedawania tego rodzaju zakamuflowanej fikcji jest powściągliwość w jej dawkowaniu. Najpierw uwierzyć musimy, że przedstawione wydarzenia są prawdziwe, prozaiczne. Dopiero potem, że następujący w nich przełom jest uzasadniony.



