PiotrPlucinski
10:34, 01 września 2010
Wydaje się, że film Duncana Jonesa nie zasłużył na renomę jaką często mu się przypisuje. Przynajmniej nie w pełni. Określany mianem najlepszej produkcji science-fiction ostatnich lat, porównywany z największymi klasykami gatunku, "Moon" w rzeczywistości świeci światłem odbitym. Punktem odniesienia jest dla Jonesa "2001: Odyseja kosmiczna" Stanleya Kubricka (a w pewnym stopniu także "Solaris" Tarkowskiego i "Blade Runner" Scotta - czyli sci-fi już leciwe), z którą to wchodzi w otwartą, ale na tyle subtelną polemikę, iż na dobrą sprawę nie udaje mu się przedstawić w jej obrębie własnego światopoglądu. Młody Brytyjczyk aż do samego końca nie podnosi się z kolan, na których do oryginału Kubricka podchodzi