


Jeden dzień - być może najważniejszy - w życiu Georga Falconera, profesora uniwersyteckiego, który nie może pogodzić się z tym, że właśnie stracił swojego ukochanego. Tego dnia pozornie nieistotne spotkania i czas spędzony z bliską przyjaciółką, otworzą przed nim niespodziewanie nową szansę... Porażający zmysłowym pięknem debiut Toma Forda, słynnego kreatora mody, który pracował m.in. dla firm Gucci i Yves Saint-Laurent.


Kiepski seks z Guccim - Katarzyna Kasperska









Udany debiut Toma Forda niestety lepiej wyglądałby w naszej szafie, niż na dużym ekranie. Oto w formacie 16:9 mamy prawdziwy przepych doskonałych kadrów, eleganckich kompozycji i sugestywnej gry aktorskiej. Idealnie i bardzo nie praktycznie. Film oprócz zachwycających zdjęć i aktorstwa na miarę wszelkich nagród, jest pusty i pozbawiony solidnego scenariusza. Może gdyby znany projektant zajął się jedynie reżyserią i przekazał pracę nad tekstem bardziej wykwalifikowanym członkom ekipy, być może wtedy "Samotny mężczyzna" okazałby się prawdziwą ucztą dla oka i ucha.

(5)

kino niepokoju lecz przejmująco piękne
widzieliście? nie do końca jestem przekonana czy zrozumiałam film. jest podobno o miłości. mężczyzna, wykładowca adademiski traci ukochanego. postanawia odebrać sobie życie. w filmie widzimy jego ostatni dzień życia przepełniony doznaniami zmysłowymi, wręcz fetyszyzmem.
jestem dziewczyną. może nie rozumiem, bo rzecz dotyczy mężczyzny.nie wiem jak można cierpieć po starcie kogoś, a przy tym odbierać świat na takim poziomie, który został przedstawiony w filmie.
jest dla dla mnie trochę kino niepokoju, lecz musze przyznać, że niepokój został zmieszany z poczuciem podziwu. piękny film, muzyka wciąż brzmi w głowie.
oj - polemizowałabym!
Rzeczywiście, "Samotny mężczyzna" utknął w wizualnym orgazmie. Ale jego perfekcja (poza kilkoma dziwnymi rozwiązaniami, jak montaż wewnątrzujęciowy w otwierającej sekwencji) nie powinna zacierać uderzającej nostalgii i smutku, które kryją się w tym tekście. Nie wydaje mi się, by kluczowe było racjonalne pojęcie fabuły czy chronologiczne uszeregowanie podejmowanych przez bohatera działan. Ten film jest jak fala, która w jednej ze scen porywa nagich bohaterów wgłąb grafitowego morza (za te ujęcia chapeaux-bas dla pana Grau). Jest emocją, tonem, matowych, chropowatym głosem nieobecnego ukochanego, sączącym się w resztkach pamięci. Nie zgadzam się z surową oceną Pani Kasperskiej - tak, zdecydowanie nie jest to dzieło skończone i przed Tomem Fordem jeszcze długa droga - ale "Samotny mężczyzna" nie zasługuje na taką dozę krytycyzmu. Ten film jest niezwykle magnetyczny i uwodzicielski - ale może Pani woli po prostu inny styl "podrywu"?...



Osoby, którym podobał się film "Samotny mężczyzna", wysoko oceniły także:

