


10 lat temu podczas wypadu do parku rozrywki z grupą znajomych, bez śladu znika młoda dziewczyna Yuki. Przez lata tajemnica pozostaje niewyjaśniona, aż do pewnej deszczowej nocy, gdy Yuki niespodziewanie powraca. Zanim jednak zdąży wyjaśnić okoliczności swego zniknięcia, traci przytomność. Grupa przyjaciół zawozi Yuki do najbliższego szpitala.


Freud po japońsku - Grzegorz Kłos









Niedostatki scenariusza rekompensuje za to strona formalna. „Labirynt strachu” zaskakuje pięknie nakręconymi, surrealistycznymi scenami, w który rzeczywistość miesza się ze wspomnieniami bohaterów. W pamięć zapada szczególnie sekwencja z żywymi manekinami do złudzenia przypominająca scenę z nieco zapomnianego horroru „Tourist Trap” (1979) w reżyserii Davida Schmoellera. Shimizu, który w swoim słynnym debiucie stronił od efekciarstwa, stawiając przede wszystkim na niedomówienie i ascetyczne środki wyrazu, tym razem poszedł z duchem czasu zaprzęgając do pracy grafików komputerowych. Efekt wygląda przyzwoicie, choć na pewno nie tak dobrze, jak podczas seansu w kinie, bowiem oryginalnie „Labirynt…” w Japonii wyświetlano w 3D.

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!