


Od lat na całym świecie - Buenos Aires, Seul, Francja, Niemcy czy Chiny - dokumentowane są przypadki pojawienia się UFO. Ale w roku 2011, to co kiedyś było tylko znakiem na niebie, stanie się przerażającą rzeczywistością. Ziemia zostanie zaatakowana przez nieznane siły. Podczas gdy ludzie będą świadkami upadku największych miast świata, Los Angeles stanie się ostatnim bastionem ludzkości w bitwie, której nikt się nie spodziewał.


Chodźmy na wojnę - Piotr Pluciński









Tytułową potyczkę w Los Angeles przysłania mieszanina dymu i pyłu, nieustannie unoszących się nad płonącymi przedmieściami. Nic nie widać! Tylko sylwetki, kształty, kontury. Kamera trzęsie się, chwieje, niby stwarzając paradokumentalną atmosferę, ale w rzeczywistości… Cóż, maskuje tylko niedostatki filmu. Tymczasem jego autorzy wmawiają nam, że tak ma być. Że oto przed nami najprawdziwsza wojna. Chaotyczna, nieokiełznana, dynamiczna. Odpowiadam im: bzdura, wasz film jest tak słaby, że podobne zagrywki go nie uratują.Dlaczego superprodukcja zrealizowana za grube miliony dolarów okazuje się tak niechlujna? Jeśli przyjrzeć się z bliska, prawda okaże się zdumiewająca. To kino propagandowe – takie, w którym idea nie koresponduje z rzemiosłem, bo jest ważniejsza. Czym naprawdę jest „…Bitwa o Los Angeles”? Superprodukcją o inwazji obcych? Nie, to instruktażowy film o obronie przed nimi. Przy czym obcy wcale nie muszą tu oznaczać najeźdźców z kosmosu. Mogą być Irakijczykami, Libijczykami, Koreańczykami. Nawet Rosjanami… Kimkolwiek, kogo Stany Zjednoczone uznają za potencjalne zagrożenie.

(4)

Bardzo fajny film z efektami specjalnymi POLECAM !!!
TOTALNY GNIOT - SZKODZA CZASU A CI CO OPISUJA ŻE ŚWIETNY TO POLECAM IM KOMPANIE BRACI LUB SZER. RYAN - ŻAL MI WAS 15 LATKI.
Typowy średniak , a na dodatek przewidywalny aż do bólu Gdy zobaczyłem obcych to normalne mnie śmiech ogarnął . 6/10
Fantastyczny
Możecie mówić co chcecie ale film budował genialną atmosferę. Film miał być zaskakujący, pełny akcji i to im się właśnie udało. Według mnie film nie był jak te inne głupie post apokaliptyczne kolorowe filmy był bardziej realny od skyline'a. Był więcej realniejszy od np. Wojny światów.
Żenada. Nie dotrwałem do końca. Przewidywalny i patetyczny. Szkoda czasu.
szkoda kasy na kino kup sobie wino
beznadziejny film krótko mówiąc
Typowy gniot
Ten kto pisze że to fajny film to albo mu za to płacą (firmy promocyjne zatrudniają takich) albo jest na poziomie telenoweli typu Izaura. Właściwie można by ten film potraktować jako typowa propagandówka US Army. Kiczowate i płaskie pokazanie patriotyzmu, bohaterstwa i szlachetności amerykańskich żołnierzy piechoty morskiej, którzy popadają ze stanu skrajnej depresji do radości i niefrasobliwości. Taka sobie huśtawka nastrojów. Sceny nijakie, nudne i przewidywalne. Brak jakiekolwiek logiki i pomysłu na sceny walki pomiędzy żołnierzami US Army i kosmitami. Brak jakiegokolwiek pomysłu na przedstawienie najeźdźców z innej planety, którzy posiadają technikę pozwalającom im na podróże międzyplanetarne. Właściwie przy starciu obu stron film pokazuje wojnę w konwencji II wojny światowej. Po prost żałosny film. Strata pieniędzy.
Inwazja: Bitwa o Los Angeles (2011)
Film gniot nie da się go porównać do takich filmów jak Dzień Niepodległości czy innych sensownych produkcji …oglądałem oryginalną wersje i powiem że szkoda kasy na bilet do kina… bezsensowna reklama gry KONAMI niż sensowna fabuła filmowa raczej szczerze nie polecam …oglądanie tylko was zirytuje…brak końca i sensownej treści czego oczekiwałem dając kilka funcików za bilet mnie rozwalił na max…BEZNADZIEJNY GNIOT…SZCZERZE ODRADZAM I KOMPLETNIE NIE POLECAM…Dużo krzyku i marketingu o film który nie zachwyca i na pewno was nie porwie swą fabułą bo jej nie ma …odnoszę wrażenie że to raczej reklama nowej gry niż ambitna produkcja…
Inwazja Bitwa o Los Angeles ocena
byłem na przedpremierowym pokazie Inwazji : Bitwy o Los Angeles. uwazam fim jest fajny, efekty specjalne dobre. Jeśli podobał ci się film Dzień Niepodległości i Helikopter w Ogniu. To warto obejrzec.
Generalnie dla ludzi lubiących yego typu kino jest ok. Jest kilka wątków, oczywiście ludzie z rządowej komurki promocji US Army musieli dotknąć paluchami kilku scen- widać od razu. Dobre efekty, duża dynamika ( kamera z ręki) i niesamowity dzwięk- za to duży +. Nie jest to Destrykt 9, ale nie o to tu chodzi. Podoba mi się też pomysł "bitwy lokalnej a nie totalnej" kodziro.
Całkiem dobry film s-f
dzisiaj bylem na przedpremierowym pokazie film Inwazja:Bitwa o Los Angeles, film napewno 10 razy lepszy od SkyLine, ale gorszy chociażby CloverField. Dużo efektów specjalnych oraz akcji - praktycznie non-stop. filma ma kilka niedociągnięć w fabule, ale ogólnie da się obejrzeć
habahaba :D
cholera juz nie moge sie doczekac tego filmu bede w kinie stał pierwszy w kolejce :D hehe



Osoby, którym podobał się film "Inwazja: Bitwa o Los Angeles", wysoko oceniły także:

