search
repertuar kin
Wpisz nazwę miasta:
Na co do kina w ten weekend?
Repertuar kin

Mr. Nice (2010)

Recenzja "Życie i czasy Howarda Marksa [DVD]"

poniedziałek, 14 listopada 2011 10:39 | dodane przez Tomasz Pstrągowski
Ocena Recenzenta:
Brak średniej oceny.
Oceń recenzję:
Życie Howarda Marksa to w zasadzie gotowy materiał na scenariusz. Urodzony w Walii, wykształcony na Oxfordzie, Marks w latach 70. i 80. był jednym z najważniejszych handlarzy narkotykami na świecie, u szczytu swojej kariery kontrolującym (według szacunków DEA) 10 procent światowego rynku haszyszu. Inteligentny i dowcipny Marks był hipisem, dzieckiem epoki rewolucji obyczajowej i wybuchu popularności rock and rolla. Wielokrotnie twierdził, że nigdy nie chciał nikogo krzywdzić i zajmował się tylko miękkimi narkotykami. Długo pozostawał nieuchwytny, gdyż w zamian za ochronę godził się współpracować z brytyjskim wywiadem - dla MI6 był użyteczny dzięki znajomościom z bojownikami IRA, którzy pomagali mu w przemycie narkotyków do Wielkiej Brytanii. Jego karierę zakończyła w końcu wspólna akcja służb angielskich, amerykańskich i hiszpańskich. Wydalony w 1988 roku do USA został skazany na 25 lat ciężkiego więzienia, ale wyszedł po 7. Obecnie Marks jest aktywistą walczącym o legalizację marihuany, dziennikarzem, pisarzem i… komikiem.

"Mr. Nice" to filmowa adaptacja cieszącej się sporym powodzeniem autobiografii Marksa. Niestety wyreżyserowany przez Bernarda Rose'a (znanego przede wszystkim z horroru "Candyman") film nie jest w nawet w połowie tak interesujący, jak życie jego głównego bohatera - przede wszystkim dlatego, że pomija wszystkie kontrowersyjne pytania związane z niesamowitą karierą Marksa.

Film rozpoczyna się intrygując, ale i irytująco. Utrzymany w czarno-białej konwencji, oparty na umowności, próbuje formalnymi sztuczkami oddać atmosferę Londynu końca lat 60. Fabularna klamra, przerysowane aktorstwo czy wykorzystanie zdjęć dokumentalnych mają przekonać widza, że opowieść o życiu Marksa jest czymś więcej niż tylko biografią. Ciekawym zabiegiem jest wprowadzenie koloru, który na ekranie pojawia się w momencie, gdy główny bohater po raz pierwszy próbuje narkotyków. Niestety za tymi sztuczkami nie kryje się żadna myśl - Rose sięga po nie tylko po to, by udziwnić swoje dzieło i zasugerować głębie, której nie ma. Bardzo szybko z nich zresztą rezygnuje.

Rozczarowująca jest także uładzona wymowa obrazu. Scenariusz Rose'a starannie unika wszystkich trudnych pytań, które warto by było zadać jego bohaterowi. Nie dowiemy się więc, jakie wytłumaczenia miał Marks dla swojej działalności. Nie poznamy jego poglądów na kwestię legalizacji miękkich narkotyków ani powodów, dla których wykształcony przecież człowiek zgodził się narażać swoją rodzinę na tak duże niebezpieczeństwo. Ale, co najbardziej frustrujące, niemal niczego nie dowiemy się o współpracy Marksa z IRA, mafią, MI6 i CIA - owszem, motyw tych dziwacznych powiązań pojawia się w filmie kilka razy, ale są to sceny tak źle napisane, że tylko zaciemniają obraz. Nie do końca zrozumiała jest też decyzja, by akcja filmu kończyła się wraz z wyjściem Marksa z więzienia - czyż kariera handlarza narkotykami jako celebryty i komika nie jest równie ciekawym (o ile nie ciekawszym) tematem?

Ale przede wszystkim "Mr. Nice" to, jak na film o słynnym hipisowskim handlarzu narkotykami, obraz niezwykle grzeczny i nudny. Nie w nim żadnego prawdziwego konfliktu. Ba, w ogóle niewiele się dzieje, a gdy już się dzieje, to zupełnie bez sensu. Całości nie ratuje nawet poprawne aktorstwo - talent Rhysa Ifansa (Marks) i Davida Thewlisa (Jim McCann z IRA) to jednak zbyt mało, by wyciągnąć tak kiepski scenariusz.

Wydanie DVD:
Na płycie nie ma żadnych dodatków. Całość została wydana w ładnym digipacku.

Autor recenzji:

Tomasz Pstrągowski Tomasz Pstrągowski Goniec

A TERAZ...

wyslij znajomym  Wyślij znajomym
drukuj  Drukuj

Opinie

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!