


Twórcy „Rio” zapraszają na fantastyczny film. Historię o tym, że warto ryzykować i zaznać w życiu trochę szaleństwa. Blu to udomowiona ara. Nigdy nie nauczył się latać, mieszka ze swoją właścicielką Lindą w miasteczku Moose Lake w Minnesocie. Oboje myślą, że Blu jest ostatnim przedstawicielem swojego gatunku, ale okazuje się, że w odległym Rio de Janeiro żyje samiczka Jewel. Kiedy tylko Blu dociera do Brazylii, on i Jewel zostają schwytani przez przemytników zwierząt.


Krzywdzące dla filmu porównywanie go do Epoki Lodowcowej, bo oczekiwania, które taka informacja wywołuje mogą kompletnie rozminąć się z tym co w filmie można odnaleźć czy dostrzec. Zupełnie niepotrzebnie. Film broni się sam.
Spodziewaj się spodziewanego.
Bajecznie kolorowa ptasia opowieść, na poły przygodowa, na poły miłosna.

(7)

"Rio" jest w przykładem zanikającego już kina animowanego dla dzieci, gdzie dorośli otrzymują kilka żartów, i tyle akcji aby ją spokojnie śledzili Od strony wizualnej zrealizowany bez zarzutu - bajeczne kolory, wspaniale odtworzone ruchy ptaków i zwierząt, które nie tylko zachowują się jak ludzie i wykonują ruchy podobne do ludzkich (choć nie jest to disnejowskie położenie głowy myszy czy psa na ludzkim korpusie - z całym szacunkiem do wielkiego Walta) mimo że pozostają zwierzętami... Akcja - w miarę prosta - złe postacie są złe, dobre są dobre, choć jednym i drugim zdarzają się pomyłki i możliwość przejścia na drugą stronę - najczęściej o tym nie myślą, choć nie wszyscy. Główny bohater - Blu jest udomowiona papugą - typowym mieszczuchem, który nagle trafia do dżungli ze swoją papuzią narzeczoną, która to papuzia narzeczona serdecznie go nie znosi, choć łączą ich dosłownie szalenie trwałe więzy. Cóż jednak może dokonać... ale to już polecam pójść na Rio z dziećmi. Wielbiciele Shreka i wyrobów shrekopodobnych mogą być nieco rozczarowani - może być dla nich za mało "aluzji", "tekścików" i cytatów filmowych - choć oczywiście Rio nie jest ich pozbawiony. Wielbiciele kina intelektualnego - wykształceni i młodzi z dużych miast niech sobie darują. Za normalny film jak dla nich.




