search
repertuar kin
Wpisz nazwę miasta:
Na co do kina w ten weekend?
Repertuar kin
Nagrody
tape

Oscary

3 nominacje

Cannes

1 nagroda


Drzewo życia (2011)

Recenzja "Życie według Terrence’a Malicka [DVD]"

piątek, 10 lutego 2012 14:07 | dodane przez Łukasz Szulc
Ocena Recenzenta:
Średnia ocena:
Ocena 5/5
Oceń recenzję:
Długo wyczekiwany, piąty pełnometrażowy film Terrence’a Mallicka to obraz pod każdym względem niezwykły. Po swojej premierze podczas festiwalu w Cannes wywołał skrajne emocje – przez część krytyków został wręcz wygwizdany, natomiast jury wyróżniło go Złotą Palmą dla najlepszego filmu. Dla jednych stał się światowym arcydziełem, dla innych kiepskim i megalomańskim obrazem reżysera, który nic sobie z krytyki i publiczności nie robi. Trudno zrozumieć tak różne opinie, tym bardziej, że „Drzewo życia” nie jest filmem kontrowersyjnym, nie zawiera jakichś gorszących czy niepokojących scen. Jest za to bardzo skomplikowany i trudny w interpretacji. Abstrahując jednak od samych recenzji, premiera „Drzewa życia” bez wątpienia była wielkim i szeroko komentowanym wydarzeniem medialnym.



Scenariusz do filmu Malick przygotowywał przez ponad trzydzieści lat. Dlatego też można uznać go za pewnego rodzaju manifest artystyczny i światopoglądowy w formie poetyckiej modlitwy. Bo też i „Drzewo życia” bardziej przypomina poemat lub traktat filozoficzny niż dzieło filmowe. Terrence Malick zrezygnował niemal w całości z fabuły na koszt narracji głównych postaci. Podobnego zabiegu dokonał już wcześniej w „Podróży do Nowej Ziemi” czy „Cienkiej Czerwonej Linii”. W obu tych filmach sceny fabularne okraszone były komentarzami wygłaszanymi przez bohaterów, wkomponowanymi w sceny symboliczne i obrazy przyrody. „Drzewo życia” składa się w przeważającej części właśnie z takich sekwencji. Chaotyczna akcja i epizodyczne sceny stanowią o refleksyjnym, zmuszającym do przemyśleń klimacie tej produkcji. Malick ograniczył do niezbędnego minimum ilość dialogów, nawet monologi są krótkie, za to wiele do powiedzenia ma muzyka. Nie jest ona tylko oprawą obrazu, ale współgra z nim, podkreśla nastrój, czasem nawet urasta do rangi samodzielnej wypowiedzi.

Trudno w kilku słowach opisać, o czym właściwie „Drzewo życia” opowiada. Nie wystarczy zwięźle stwierdzić, że jest to film o życiu, chociaż niewątpliwie to Życie Ludzkie samo w sobie jest głównym tematem obrazu Malicka. Interpretacji pomóc może tytuł, który odnosi się do filozoficzno-religijnego modelu – symbolu drzewa, ilustrującego, jak życie każdej istoty jest powiązane ze światem. Jest to motyw często spotykany w mitologiach i religiach. W chrześcijaństwie odnosić się może do rajskiego Drzewa Poznania Dobra i Zła, a także do krzyża, którzy często bywa właśnie tak przedstawiany w sztuce sakralnej. Niewątpliwie było to inspiracją dla Terrence’a Malicka, który za pomocą takiej alegorii postanowił przekazać swoją filozofię życiową. Tą subiektywną wizję podkreśla narracja filmu. Wszystkie wydarzenia obserwujemy z perspektywy wspomnień głównego bohatera, Jacka O’Briena (trochę przypomina to konstrukcję filmu Jaco Van Dormaela „Mr. Nobody”).

Dorosły mężczyzna wraca nieustannie pamięcią do swojego dzieciństwa, do skomplikowanych relacji z ojcem i niekwestionowanej adoracji do matki. W jego oczach rodzice stanowią dwa przeciwieństwa, dwie różne drogi i filozofie. Surowy, wychowujący twardą ręką swoich trzech synów ojciec symbolizuje siłę i życiową agresję. Pragnie uczynić z Jacka człowieka, który nie zna słabości i nigdy się nie poddaje. Wprowadza w domu ostrą dyscyplinę i mimowolnie budzi w synach oprócz podziwu i miłości - strach. Z kolei matka to uosobienie anielskiej dobroci. Naucza synów kochać świat i pokazuje im drogę swoim poświęceniem dla męża i rodziny. Ona sama wybrała „drogę łaski”, czyli życie dla innych, polegające na dawaniu siebie innym.



W dorosłym życiu Jack nie może zapomnieć o nich. Jak sam opowiada, oni oboje w nim żyją, a więc nieustannie toczy się walka. Bohater zdaje się błądzić, nie wiedząc, w którą stronę się zwrócić, jaką drogę ma obrać. Szuka w swoim życiu Boga, w którego wiarę przekazali mu rodzice. Ale Jack chce wierzyć tak, jak wierzyła matka. Chce ufać i dzięki temu zrozumieć życie i zacząć postępować właściwie.

Większość akcji skupia się na ukazaniu dzieciństwa Jacka – od chwili narodzin do wczesnego wieku młodzieńczego. Reżyser ukazuje nam fragmentaryczne obrazy ilustrujące odkrywanie świata i tajemnic życia przez młodą ludzka istotę. Wysuwa tym samym paralelę ludzkiego losu. Każdy bowiem powoli człowiek uczy się otaczającego świata – początkowo żyje w sielankowej rzeczywistości, w której Matka i Ojciec są wszystkim. Powoli jednak wszystko się zmienia, dzieciństwo się kończy, a człowiek zaczyna odkrywać te brzydkie strony życia – chorobę, nieszczęście, zło. I śmierć. Malick posuwa się ze swoją metaforą jeszcze dalej. Ukazuje w swojej artystycznej wizji powstanie całego świata. Na naszych oczach tworzy się kosmos, Ziemia, powstaje życie. Reżyser epatuje przy tym wizualnym pięknem kadrów, karząc nam niejako podziwiać Dzieło Stworzenia. Ale nawet wtedy do pięknych obrazów wkrada się brzydki cień – śmierć i zagłada. Tym monumentalnym obrazem wiąże ludzki los z dziejami świata. Tworzy swój własny model Drzewa Życia, dla którego najbardziej odpowiednią metaforą jest biblijna Księga Hioba.

I to właśnie religia chrześcijańska leży u podstaw światopoglądu twórcy. W takim kontekście film jest wykładnią subiektywnych poglądów Terrence’a Malicka na temat religii, jak i próbą odpowiedzi na najbardziej nurtujące ludzkość pytania. Bohaterowie „Drzewa życia” szukają odpowiedzi na swoje egzystencjonalne rozterki i problemy w wierze. Szukają Boga w przyrodzie, w innych ludziach – we wszystkim, co On stworzył i powołał do życia. Zanoszą modlitwy, prosząc o pomoc i wskazówki. Nie są przy tym wolni od zwątpienia i niepokoju. Nie mogą pogodzić się ze złem i śmiercią. Ale w końcu dane jest im zrozumieć. Nam też.



Film zebrał, skrupulatnie licząc, niemal sto różnych nagród i nominacji na międzynarodowych festiwalach: głównie dla reżysera, aktorów, za zdjęcia, muzykę i scenografię. W tym najbardziej liczące się (obok Złotej Palmy) są nominacje do tegorocznych Oscarów (najlepszy film, reżyser, zdjęcia). Nagrody podkreślają to, co stanowi o wyjątkowości tego obrazu: przepiękne zdjęcia Emmanuela Lubezkiego, oryginalny montaż, doskonała muzyka (w której brzmią m.in. patetyczne takty „Lacrimosy” Preisnera); a przede wszystkim subtelna, znakomita reżyseria. Pochwały należą się świetnej obsadzie: interesujące rola Brada Pitta (ojciec Jacka) i Jessiki Chastain (matka), a przede wszystkim młodziutkiego Huntera McCrackena (Jack). Niewiele można za to powiedzieć o występie Seana Penna (jako dorosłego Jacka), ale to z racji faktu, że nie miał on praktycznie nic do zagrania.

Na uwagę zasługują też efekty specjalne, szczególnie w sekwencjach poświęconych powstawaniu Ziemi. Twórcy postarali się, by realizm połączyć z wystylizowanym pięknem, co robi niesamowite wrażenie. Sceny te w ciekawy sposób (acz zapewne niezamierzenie) korespondują z „Melancholią” Larsa von Triera, mającą również premierę w Cannes. Oglądając te dwa filmy widzimy początek i koniec świata, a także starcie dwóch życiowych filozofii.

„Drzewo życia” nie jest filmem dla wszystkich, co udowodniły tak odmienne recenzje. Ale obok tego obrazu nie można przejść obojętnie. Najlepiej obejrzeć go i samemu zdecydować, czy odpowiada nam wizja i talent Terrence’a Malicka. Ten intrygujący reżyser na pewno zasługuje na naszą uwagę.

Wydanie DVD:

DVD zawiera pełną wersję filmu. Dystrybutor zamieścił dodatkowo na płycie kinowy zwiastun „Drzewa życia” oraz zapowiedzi innych filmów.

Autor recenzji:

Łukasz Szulc Łukasz Szulc Klapser

A TERAZ...

wyslij znajomym  Wyślij znajomym
drukuj  Drukuj

Opinie

Ocena: 0 [0]
roland3 [2012-05-01 15:16]

Polecam - film głęboki. Chyba każdy znajdzie cos ze swojej historii...

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~dżakarta [2012-03-12 12:02]

Strata czasu. Film przekombinowany. To na prawdę był dobry temat na film, ale został zepsuty pomysłami reżysera/autora scenariusza - z pewnością robił go za długo. O obrazach natury nie wspomnę - marna wizja Boga Stwórcy i jego dzieł. Ale mój najpoważniejszy zarzut to: nieumiejętność pokazania dramatu straty syna - dwa ujęcia matki i ojca w rozpaczy to naprawdę za mało i zbyt oczywiste, nieprawdopodobna i sztuczna przemiana ojca - brakowało jeszcze żeby powiedział "od teraz możesz mówić mi tato synu" :-) no i ta wizja spotkania - w niebie ?!? Strata czasu.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Domi [2012-02-28 00:35]

Film inny to na pewno. Na początku przyznaję trochę nudnawy,za dużo tego wszystkiego,ale później już nie chciałam odchodzić od ekranu komputera. Film niewątpliwie ma coś w sobie, a rola Pitta jest genialna.

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~9890 [2012-02-27 11:58]

Nie podobał mi się. Miernota straszna, a szkoda, bo zapowiadał się fajnie.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~cmonik [2011-11-16 15:57]

Jeśli ktoś lubi filmy przyrodnicze - polecam.Przez pierwsze ok.50min pokazane są zjawiska przyrodnicze. Piękne obrazy to prawda,ale troszkę nużące!Piękna muzyka i dający do zastanoienia się nd własnym życiem wątek.Czy polecam?Średnio.

odpowiedz

Ocena: -1 [3]
~wjs [2011-10-13 23:53]

To kolorowy, długi film bez sensu na temat życia. A powyższy opis może zainspirować widza do stworzenia podczas seansu własnej = ciekawszej fabuły tego filmu. Ale ... czy po to ludzie chodzą do kina ?

odpowiedz

Ocena: 0 [4]
~awase [2011-06-19 13:58]

nie wiem co to jest ale jest brad pit to jest super film polecam!

odpowiedz