Anna Tatarska
17:19, 28 grudnia 2011
Oglądając “Człowieka z Hawru” można poczuć pełna szacunku i uwielbienia tęsknotę za przeszłością, silnie obecną także w pozostałych filmach Fina. W subtelnej, niespiesznej narracji wiele jest odwołań do klasycznych struktur, znanych z Hollywoodzkiego kina gatunków, w szczególności „czarnego” kina lat czterdziestych. W bardzo prosty, niezmanierowany sposób Kaurismäki opowiada o rzeczach najważniejszych: miłości i innych odruchach serca, porozumieniu ponad podziałami i nadziei. „Człowiek...”, przepojony charakterystycznym dla Fina zawoalowanym poczuciem humoru, jest znacznie pogodniejszy i cieplejszy, niż jego poprzednie dzieła.