


"Immortals. Bogowie i herosi" to osadzona w starożytnej Grecji niezwykła opowieść. Wiele lat po mitycznym zwycięstwie Bogów nad Tytanami na horyzoncie pojawia się nowe zagrożenie. Żądny władzy król Hyperion (Mickey Rourke) wypowiada wojnę ludzkości. Plądrując bezbronne, wobec jego brutalnej armii, ziemie Grecji poszukuje legendarnego Łuku – broni o niewyobrażalnej mocy, wykutej niegdyś w niebiosach przez Boga Wojny, Aresa. Ten kto posiądzie broń będzie dowodził czekającymi na uwolnienie Tytanami. Jedynym, który postanawia przeciwstawić się Hyperionowi jest wybrany przez bogów Tezeusz. W rękach tego prostego człowieka spoczywa teraz los ludzkości i tylko on może uratować ją przed całkowitą zagładą


Hoplici na wybiegu [DVD] - Grzegorz Kłos









Singh starym zwyczajem estetyzuje przestrzeń i swoich bohaterów. Po obejrzeniu „Immortals” na myśl momentalnie przychodzą awangardowe koncepcje świata przedstawionego znane z obrazów Felliniego („Satyrikon” czy „Casanova”) czy Brassa („Kaligula”). Tam, gdzie Synder, mimo całej swej nowatorskości, był jednak zachowawczy, twórcy produkcji puścili wodze fantazji.









Na tle hollywoodzkiej zgrai wizjonerów za dychę, Tarsem Singh to prawdziwy awangardzista – kręci swoje filmy za 1/3 normalnego budżetu, nie zatrudnia zbyt wielu gwiazd i ma swój ściśle określony klucz stylistyczny. „Immortals”, uwspółcześniona wariacja na temat greckich mitów, nie należy może do najmądrzejszych filmów sezonu, ale pokrywające go ornamenty skutecznie absorbują uwagę. Skojarzenia z „300” są poniekąd słuszne, ale działają na krótki dystans – ot, mamy atletycznych facetów z tarczami i masę sekwencji rozegranych w zwolnionym tempie. Nawet historia jest podobnie epicka – dzielny, potajemnie wspierany przez bogów Olimpu Tezeusz występuje przeciwko zastępom chciwego króla Hyperiona, który konsekwentnie plądruje starożytną Grecję.
Dawno temu na górze Olimp... - Anna Tatarska









Wszystkim, którzy po „1920. Bitwie Warszawskiej” zwątpili w sens technologii 3D „Immortals...” przywraca nadzieję. To zrealizowane z rozmachem, kunsztownie nakręcone kino akcji, gdzie trójwymiar, zamiast przeszkadzać, dodaje wartości. Podobna jak w „300” paleta kolorystyczna o niskim nasyceniu daje bardzo ładny efekt, który nowa technologia tylko podkreśla

film totalne dno marne polaczenie 300 oraz bogowie i herosi sceny walki jak w 300 nawet dobre ale cala fabula jest jak dla mnie kiczowata bogowie wygladaja jak by sie z jakiegos akademika wyrwali a o strojach nie wspomne. cale szczescie za nie poszedlem na to do kina bo tylko stracil bym czas i pieniadze nie polecam tego filmu ktory jest kompletnie beznadziejny
Ten film to kompletne g0wno. Poważnie. Dialogi są miałkie. Fabuła jest mocno przeciętna. Widowiskowe sceny walk nie są w stanie przysłonić mdłości jakie wywołują 15 wieczne frankijskie hełmy, lub rzymskie zbroje w połaczeniu z tarczami asyryjczyków :/ Gra aktorska jest tak komiczna, że płakałem (ale nie wiem czy ze śmiechu) podczas zagrzewania "hellenów" do walki. Ten film byłby cool, gdyby był o bezimiennym bohaterze w bezimiennym kraju fantasy. Dla ludzi którzy mają przeciętne pojęcie o mitologii lub IQ większe niż ziemniak, film jest policzkiem w twarz.
Ogólnie film kiepski. Pomimo efektów specjalnych trudno wysiedzieć do końca w kinie. Zbyt dużo bezsensownej przemocy. Nie polecam
Jeśli efekty specjalne wynagradzają brak scenariusza, jakiegokolwiek sensu filmowej akcji, jeśli ktoś lubi papierowe postaci i drętwe gadki, to powinien się wybrać do kina. Inaczej - strata pieniędzy. Film wizualnie ciekawy, ale nie wynagrodzi to jego miałkości. Po pierwszym zauroczeniu obrazem nudzisz się w kinie następną godzinę. Strata pieniędzy na bilet. Zjeść popcorn i zapomnieć.
Byłam na nim w kinie w 3D na premierze i powalał efektami specjalnymi i grozą a zbroje zrobione z plastiku :)



Osoby, którym podobał się film "Immortals. Bogowie i herosi 3D", wysoko oceniły także:

