


Elizabeth Halsey (Cameron Diaz) jest nauczycielką, której nie zależy. Jest wulgarna, bezwzględna i zupełnie nieodpowiednia na to stanowisko. Pije, pali i marzy tylko o tym, żeby jak najszybciej rzucić tę robotę. Porzucona przez narzeczonego, rozpoczyna intrygę, której celem jest uwiedzenia przystojnego i bogatego Scotta (Justin Timberlake). O jego względy musi jednak walczyć z energiczną Amy (Lucy Punch) jednocześnie odrzucając uporczywe zaloty nauczyciela wychowania fizycznego (Jason Segel). Knowania Elizabeth i ich nieoczekiwane konsekwencje zszokują jej uczniów, współpracowników, a co więcej nawet ją samą.


A miało być śmiesznie… - Alicja Lipińska komediowo.pl









Trwa boom na tak zwane „niegrzeczne komedie”. Obie części „Kac Vegas” czy „Druhny” najlepiej pokazały, co bawi dziś dorosłych widzów. „Zła kobieta” miała być kolejnym odważnym, sarkastycznym i przede wszystkim śmiesznym filmem. Coś jednak nie wyszło… Tytułowa zła kobieta to właściwie zła nauczycielka („Bad Teacher”). Elizabeth Halsey (Cameron Diaz) w głębokim poważaniu ma szkołę, uczniów i kolegów z pracy. Właściwie nie wiadomo, dlaczego wybrała sobie taki zawód, skoro wkrótce zamierza wyjść za mąż za obrzydliwie bogatego narzeczonego. Ten jednak w ostatniej chwili orientuje się, że kobieta kocha tylko jego pieniądze, i postanawia ją porzucić. Elizabeth nie pozostaje więc nic innego, jak tylko wrócić do znienawidzonej roboty, w której nadal będzie puszczać uczniom „Młodych gniewnych” zamiast realizować materiał, popalać trawkę na szkolnym parkingu i spławiać zadurzonego w niej po uszy wuefistę Russella (w tej roli znany z „Jak poznałem waszą matkę” Jason Segel.

(5)

Uwaga, recenzja zawiera spoilery (jednakże nic, czego nie pokazali w trailerze). Powiem, a raczej napiszę wprost" jeżeli właśnie rzucacie picie, palenie, czy jakiś inny nałóg, to nie oglądajcie tej szmiry, bo już po 15 minutach będziecie palić fajkę za fajką, popijając czystą wyborową, albo bimbrem od sąsiada. Nie, nie i jeszcze raz nie dla takich filmów. Dwa - trzy gagi przy których ewentualnie można powiedzieć "ha dobre" i to wszystko. Ten film nie trzyma się kupy i d... Podstarzała (niestety, jeżeli chodzi o twarz to Diaz nie wygląda wcale tak dobrze, jak ją nieraz w Photoshopie malują (zresztą, w tym przypadku częściowo zawinił makijaż), więc poza sceną mycia samochodów - mogli ją wydłużyć, film by zyskał, serio - nie ma czego podziwiać) kobieta, która nie wiadomo jakim dziwnym sposobem została nauczycielką (kilka retrospekcji na ten temat i jakikolwiek pomysł na tą postać i już byłoby lepiej) napala się na faceta z bogatej rodziny (Justin T. wsadzony do filmu chyba tylko po to, aby zaśpiewał i żeby było 'funny', bo udaje, że nie umie tego robić za dobrze), ale ani go za specjalnie nie podrywa, ani nie stosuje jakichś metod (a przecież taka spryciara). Jednym jej pomysłem na zdobycie go jest powiększenie sobie piersi. Jedynym pomysłem jego twórców na ten film było to, że ona musi kasę na to powiększenie jakoś zdobyć. Film pozbawiony sensownej fabuły (a można podejrzewać, że i scenariusza) można przeżyć, jeżeli co chwilę jest się z czegoś pośmiać lub jeżeli główny bohater jest sympatyczny i mu kibicujemy. W tym przypadku niestety tak się nie dzieje. Omijać szerokim łukiem.
nie iść nawet jak będą rozdawać bilety za darmo.



Osoby, którym podobał się film "Zła kobieta", wysoko oceniły także:

