


Istnieje świat, w którym nic nie jest tym, czym się wydaje. Dźwięki, obrazy i smaki są jedynie iluzją. To jej świat. Joana cierpi na agnozję. Nie potrafi odróżnić prawdy od misternie zaplanowanej manipulacji. Jej zmysły stają się jej największym wrogiem. Jako jedyna osoba znająca wartą fortunę tajemnicę pada ofiarą cynicznej gry. Miłość, która miała chronić ją przed światem, stanie się jej więzieniem. W filmie "Agnozja" obezwładniająca siła pożądania, która połączy Joanę, Vicenta i Carlesa w miłosnym trójkącie, zmieni ich życie na zawsze.


„Agnozja” ma w sobie majestatyczność i od pierwszej sceny olśniewa stroną wizualną. Jest w tym taka poezja i piękno oraz idealna harmonia, że widz da się porwać opowiadanej historii.
Uczta dla oka.
Opowieść wciąga widza wraz z każdym pasjonującym kadrem.

(3)

To nie jest zły film, żeby nie było. W porównaniu z przeciętnymi, głupawymi produkcjami wprost z "Fabryki Snów" wypada całkiem przyzwoicie (szczególnie po obejrzeniu "Złej kobiety" z Diaz - gdybym mogła cofnąć czas i jednak tego nie robić). Ale... Historia nie jest tak wciągająca, jak mogłoby się wydawać po jej opisie - niespecjalnie identyfikujemy się z głównymi bohaterami (może to przez osadzenie akcji filmu w XIX wieku? pewne rozwiązania trącą tu niestety myszką), niespecjalnie się boimy o ich los, niespecjalnie się wzruszamy. Nasuwa mi się jedno określenie: niewykorzystany potencjał. Nie wiem, czy z coś złego stało się na etapie montowania filmu, czy zabrakło funduszy, czy też producenci się wtrącali w proces twórczy. Reżyser mógł stworzyć coś na miarę "Fortepianu" - ukazać świat takim, jak widzi go niepełnosprawna bohaterka. A na kogo postawił? Na postać gamoniowatego narzeczonego (człowieka bez ikry) i na służącego, który przyszedł nie wiadomo skąd i nie wiadomo w sumie o co mu chodzi. Całość jest chaotyczna - ale ten chaos wcale nie nawiązuje do tego, co dzieje się w głowie bohaterki. Reżyser tego dzieła ma za sobą niewiele produkcji i widać, że drzemie w nim potencjał, myślę, że z czasem się rozkręci. W zwiastunach i generalnie podczas promocji "Agnozji" zupełnie niepotrzebnie są przywoływane tytuły takie, jak "Labirynt Fauna", czy "Sierociniec" - to w ogóle nie ten gatunek! Widzowie nastawieni na dreszcz emocji, przestrachu będą bardzo rozczarowani tym filmem. Jednakże i jako dramat (a może nawet melodramat) kostiumowy "Agnozja" sprawdza się niestety średnio.
Niestety nie polecę tego filmu, daleko mu do Labiryntu Fauna i Sierocińca. Owszem, estetycznie ładny, zwłaszcza aktorka grająca główną rolę, ale sama fabuła, chociaż miała być pomysłowa, mnie nie poruszyła ... szkoda.
Ciekawe czy po jednej części, w której mowa o tym jak to mózg lubuje się w tworzeniu iluzji według własnych preferencji, powstanie kolejna część o tym jak to mózg uwielbia generować sobie halucynacje w miejscach idealnej ciszy, kompletnej pustki i ciemności.



Osoby, którym podobał się film "Agnozja", wysoko oceniły także:

