search
wszystko o filmie
tape

repertuar kin
Wpisz nazwę miasta:
Repertuar kin

Ostatnie aktywności

12ajznx02 12ajznx02 ocenił film Furia
12ajznx02 12ajznx02 ocenił film Huba
krystofel7 krystofel7 dodał gatunek do Po dwóch stronach
krystofel7 krystofel7 dodał dane ogólne do Po dwóch stronach

dodaj informacje o filmie

Zaloguj się, by dodać informację o filmie.
Jeśli nie masz jeszcze konta - załóż je.


OK

dodaj do swojego filmozbioru

Zaloguj się, by dodać film lub serial do filmozbioru.
Jeśli nie masz jeszcze konta - załóż je.


OK
Premiera 13 stycznia 2012 | dramat | 95 min | Norwegia
Wasza ocena:  6.41/ (17 głosów)
Nasza ocena:  9/10
zaloguj się, aby sprawdzić rekomendacje
Twoja ocena:  0/10

"Oslo, 31 sierpnia" (w reżyserii Joachim Trier) to przejmujący portret współczesnego pokolenia trzydziestolatków. Anders (Anders Danielsen Lie) nie żyje. Jest wprawdzie jeszcze dość młody i przystojny, ale jeśli nie osiągnęło się sukcesu przed trzydziestką, to tak, jakby nie osiągnęło się w życiu nic. Dręczą go wspomnienia wszystkich zmarnowanych szans i ludzi, których zawiódł. Kiedyś był ambitny, miał rodzinę, przyjaciół i wielkie plany. Dzisiaj zmaga się z demonami przeszłości, uzależnieniem od narkotyków i myślą, dlaczego znalazł się w „martwym punkcie”. Kiedy pojawia się szansa nowego startu, Anders powraca do dawnych miejsc i wkracza w „idealne” życie przyjaciół. Wita go miasto wypełnione melancholią i sztucznymi gestami. Wieczorem, 31 sierpnia, wracają wspomnienia. Możliwości. Wolność. I wybór.


Oprócz siebie nie mamy nic - Anna Tatarska

ocenaocenaocenaocenaocenaocenaocenaocenaocenaocena
10 marca 2012 18:20

Wspomnienia, przeszłość – cały ten bagaż, który musimy nosić, targać żmudnie na plecach każdego dnia. Nasze własne przeżycia wrzucone w makroskalę zasad, wytycznych, “jaknależów” i “takniewolnów”. Większość radzi sobie z nim sprawnie, bezrefleksyjnie. Co poniektórzy – ale „nie większość wszystkich, ale mniejszość” - zamiast akceptować i „wziąć na klatę” dłubią, dziobią, rozdrapują. A w konkluzji co następuje: nie dają rady, uginają plecy, wreszcie upadają dobitnie, uderzając twarzoczaszką w podłoże. Często udaje się im wstać, powoli i mozolnie otrzepać i iść, iść dalej. Niektórzy jednak tak jak upadli zastygają. Figurą nieruchomą wysychają powoli, rozkruszają na milion kawałków aż w końcu zwiewa ich wiatr, nie pozostawiając najmniejszego śladu ich niegdysiejszego bycia. Andersa (Anders Danielsen Lie) poznajemy, kiedy jak ostatni kretyn próbuje się utopić, trzymając ciężki głaz... we własnych dłoniach. To akt głupoty, powie ktoś, skazany z góry na niepowodzenie – w walce rozumu z atawizmem ten drugi najpewniej zwycięży, ręce puszczą śmiertelny bagaż i z planu nici. Trzeba było sznurem... Inni pogłaszczą w myślach głowę Andersa – ma włosy obcięte krótko, trochę ostre, ale wciąż miłe w dotyku – i docenią, powidzą mu: „jesteś odważny”. Anders jest wystarczająco odważny, żeby próbować się zabić, ale nie ma siły, by żyć. Po latach narkotykowego ciągu i 10 miesiącach w ośrodku odwykowym ma wrócić. Tylko sam nie wie czy ma do czego. Czy chce. Czy potrafi.



Opinie (0)

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!