search
wszystko o filmie
tape

repertuar kin
Wpisz nazwę miasta:
Na co do kina w ten weekend?
Repertuar kin

Zupełnie inny weekend (2011)

Recenzja "Ty i Ja. My?"

piątek, 27 stycznia 2012 13:17 | dodane przez Anna Tatarska
Ocena Recenzenta:
Średnia ocena:
Ocena 5/5
Oceń recenzję:
Russel (Tom Cullen) poznaje Glena (Chris New) przez przypadek. Wpadają na siebie w klubie, a kiedy budzą się następnego dnia rano w jednym łóżku Glen, zamiast chyłkiem wyjść, wyciąga dyktafon i rozpoczyna rozmowę. Mężczyźni są z dwóch różnych światów; introwertyczny Russel pracuje jako ratownik na pływalni, mieszka sam. Nie prowadzi rozbuchanego życia towarzyskiego. Wieczorami najchętniej pali trawkę i patrzy na gasnące za oknem światła miasta. Tylko nieliczni z jego (heteroseksualnych) znajomych wiedzą, że jest gejem. Glen to natomiast uroczy w swej bezczelności, bardzo bezpośredni i wygadany ekstrawertyk. Swój homoseksualizm głosi światu na każdym kroku, w myśl ideologii „out and proud”. Jest aspirującym artystą, rozmowa z Russelem to część projektu. Wydaje się, że kiedy otwarcie dyskredytujący sens stałych związków Glen wciśnie „stop”, ich drogi rozejdą się na zawsze.



A jednak następnego dnia wciąż są razem. I mówią, mówią wciąż do siebie, nie mogąc przestać. Gdzieś po drodze Glen przyzna się Russelowi, że za chwilę wyjeżdża na stypendium do USA. Na ile? - pyta Russel. Na dwa lata – kwituje jego wątpliwości Glen.

Czy warto otworzyć się na drugą osobę nawet wówczas, gdy koniec tej znajomości jest już z góry ustalony? Czy miłość może przyjść po 24 godzinach spędzonych razem? Kim jesteś? Kim jestem? Czy jesteśmy i czym jesteśmy razem? W „Zupełnie innym weekendzie” wybrzmiewa wiele ważkich pytań, trudnych wyzwań, skomplikowanych dylematów... Ale Andrew Haigh nie bierze lupy, nie zagląda w mechanizm ludzkich uczuć z techniczną, zegarmistrzowską skrupulatnością. Nie chce precyzyjnie wyjaśniać motywacji, nie racjonalizuje. Mówi tylko: „czuj”, „idź”. Mówi: „nie bój się”.



Bohaterami są mężczyźni, tematem – ich wzajemna relacja. Ale film Haigha wychodzi daleko poza ramy kina gejowskiego. Nie wdraża niekiedy irytujących stosowanych w nim psychologicznych schematów, nie usiłuje tworzyć typologii, nie chce prowokować na siłę. Nie ma też w nim nic z ideologicznej tuby, jaką bywają poszczególne produkcje. Haigh z zachwycającym wyczuciem wplata w tkankę codzienności momenty olśnienia, rozpaczy, zwątpienia. Nie próbuje ich w żaden sposób wykorzystywać, nie kusi go patos, dramatyzm czy płaczliwe rozdzieranie szat. Wielkie i ważne chwile miłosnego objawienia, gorycz niemocy, ból rozstania są u niego wdrukowane w regularny porządek bycia. Jak zupa i drugie, poranny prysznic i ból głowy po nieprzespanej nocy.

Ten duchowy krewny "Przed zachodem słońca", z takim samym wyczuciem opowiada o najpełniejszych chwilach istnienia. „Zupełnie inny weekend” to pozornie niszowy film, a w rzeczywistości uniwersalna opowieść, która nie wyklucza żadnego widza.

Autor recenzji:

Anna Tatarska Anna Tatarska Rekwizytor

A TERAZ...

wyslij znajomym  Wyślij znajomym
drukuj  Drukuj

Opinie

Ocena: +2 [2]
~marek [2012-01-27 19:12]

Bardzo dobry!I wzruszający...

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~marcin [2012-01-28 23:05]

musze go obejrzec!

odpowiedz