


Russell (Tom Cullen) w filmie "Zupełnie inny weekend", to samotny mężczyzna mieszkający na 14 piętrze bloku w Nottingham. Jest człowiekiem skrytym, małomównym, nieśmiałym. Pracuje jako ratownik na pływalni, od czasu do czasu zapali sobie dla relaksu trawkę. Tylko najbliżsi przyjaciele wiedzą, że jest gejem. Pewnego wieczoru poznaje w klubie Glena (Chris New), całkowite swoje przeciwieństwo - chłopaka energicznego, gadatliwego, bezczelnego. Artystę, który nie chce się z nikim na dłużej wiązać. Wydaje się więc, że mężczyźni rozstaną się po wspólnie spędzonej nocy. A jednak następnego dnia są wciąż razem. Tworzy się między nimi coraz głębsze porozumienie. To, co zaczęło się od seksu powoli przeradza się w miłość. Ale jest jeden problem – Glen ma wyjechać na dwa lata do USA. Czy zostanie z Russellem?











Bohaterami są mężczyźni, tematem – ich wzajemna relacja. Ale film Haigh wychodzi daleko poza ramy kina gejowskiego. Nie wdraża niekiedy irytujących stosowanych w nim psychologicznych schematów, nie usiłuje tworzyć typologii, nie chce prowokować na siłę. Nie ma też w nim nic z ideologicznej tuby, jaką bywają poszczególne produkcje. Haigh z zachwycającym wyczuciem wplata w tkankę codzienności momenty olśnienia, rozpaczy, zwątpienia. Nie próbuje ich w żaden sposób wykorzystywać, nie kusi go patos, dramatyzm czy płaczliwe rozdzieranie szat. Wielkie i ważne chwile miłosnego objawienia, gorycz niemocy, ból rozstania są u niego wdrukowane w regularny porządek bycia. Jak zupa i drugie, poranny prysznic i ból głowy po nieprzespanej nocy.




Osoby, którym podobał się film "Zupełnie inny weekend", wysoko oceniły także:

