Anna Tatarska
Bohaterami są mężczyźni, tematem – ich wzajemna relacja. Ale film Haigh wychodzi daleko poza ramy kina gejowskiego. Nie wdraża niekiedy irytujących stosowanych w nim psychologicznych schematów, nie usiłuje tworzyć typologii, nie chce prowokować na siłę. Nie ma też w nim nic z ideologicznej tuby, jaką bywają poszczególne produkcje. Haigh z zachwycającym wyczuciem wplata w tkankę codzienności momenty olśnienia, rozpaczy, zwątpienia. Nie próbuje ich w żaden sposób wykorzystywać, nie kusi go patos, dramatyzm czy płaczliwe rozdzieranie szat. Wielkie i ważne chwile miłosnego objawienia, gorycz niemocy, ból rozstania są u niego wdrukowane w regularny porządek bycia. Jak zupa i drugie, poranny prysznic i ból głowy po nieprzespanej nocy.