


Ari i Oona w filmie "Lollipop Monster". Dwie nastolatki, żyjące w dwóch "popapranych" rodzinach. Ari - tania podróbka Marylin Monroe i Oona - młodsza wersja Niny Hagen. Dzieli je wszystko, łączy pragnienie wolności. Obie są nieobliczalne i dzikie. Niczym zwierzęta ruszają na łowy do miejskiej dżungli. Wyzwolone i pełne fantazji planują ucieczkę od otaczającej je hipokryzji. Ich przyjaźń, choć nierealna, stanowi jedyną siłę do czasu, aż Ari dopuści się zdrady...











W „Lollipop Monster” wszystkiego jest tak dużo, że w natłoku wydarzeń, konwencji i stylizacji gubi się klarowny przekaz i treść. Dodatkowo niesymetryczne rozprowadzenie nadrealistycznych wątków po fabule zaburza porządek filmu i jest dla widza ciężkostrawne. W obrazie Riemann nie wiadomo, co (jeśli cokolwiek) jest prawdziwe, a co wyobrażone. Co jest na serio, a co tylko zabawą. Czy elementy animacji są wewnątrztekstowym żarcikiem, czy oczkiem puszczanym do widza? Oglądając film, gubimy się w plątaninie kolejnych pytań, tak mocno, że kluczowa przyjemność seansu zostaje gdzieś w tyle.

(2)
