Anna Tatarska
18:59, 27 stycznia 2012
W „Lollipop Monster” wszystkiego jest tak dużo, że w natłoku wydarzeń, konwencji i stylizacji gubi się klarowny przekaz i treść. Dodatkowo niesymetryczne rozprowadzenie nadrealistycznych wątków po fabule zaburza porządek filmu i jest dla widza ciężkostrawne. W obrazie Riemann nie wiadomo, co (jeśli cokolwiek) jest prawdziwe, a co wyobrażone. Co jest na serio, a co tylko zabawą. Czy elementy animacji są wewnątrztekstowym żarcikiem, czy oczkiem puszczanym do widza? Oglądając film, gubimy się w plątaninie kolejnych pytań, tak mocno, że kluczowa przyjemność seansu zostaje gdzieś w tyle.