search
Nagrody
tape

Złote Lwy - Gdynia

7 nagród

15 nominacji

Złote Lwy - Wenecja

1 nominacja

Złote Kaczki

2 nagrody

Orły

3 nagrody


kamienie milowe
tape

2010 otrzymał tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu Opolskiego.

2009 wyreżyserował dramat "Rewizyta".

2008 stworzył czarna komedię "Serce na dłoni".


WYWIADY:

  • Krzysztof Zanussi: Wielki chichot czy półuśmiech?

Krzysztof Zanussi: Wielki chichot czy półuśmiech?

- Spotykamy się na planie pana nowego filmu ”Serce na dłoni”. O czym będzie on opowiadał?

Po czterdziestu latach pracy w moim zawodzie, jestem bardzo ostrożny w odpowiadaniu na pytanie – o czym to będzie, bo nie chodzi przecież o same zdarzenia scenariusza. Będzie to historia o dwóch mężczyznach, z których jeden jest bardzo chory, a drugi ma samobójcze myśli. Tyle mogę powiedzieć. Natomiast, o czym to jest w takim rozumieniu, w jakim czytamy sztukę… Czy to będzie o potrzebie porządku, ładu moralnego? Mam nadzieję, że troszkę tak. Czy to będzie o chaosie, w którym ludzie żyją? Który akcent będzie najmocniejszy, tego nie wiem. Wiele lat doświadczenia kazało mi nauczyć się ostrożności. Nie można przewidzieć, jaką wymowę w końcu ma utwór, który człowiek tworzy. Mogę się domyślać, ale wcale nie mogę powiedzieć, że tak będzie. Może będzie bardziej do śmiechu, może mniej? Może będzie ciemniejszy w barwie, może jaśniejszy? Nie umiem tego przewidzieć, ponieważ to się dopiero decyduje w momencie stawania się.

- Jednak film z założenia ma być komedią, czarną komedią.

Są komedie, które wywołują chichot i takie tylko do małego półuśmiechu. Zobaczymy, jaka ta będzie. Może to być półuśmiech, może to być sarkastyczny grymas, który przyjmie widz, patrząc na zmagania moich bohaterów. Tego właśnie nie wiem. Na pewno nie będzie to komedia pełną gębą, bo do tego scenariusz mnie nie upoważnia. Napisałem go na podstawie pomysłu, który pochodzi od pana Mularczyka. Ten pomysł jest bardzo efektowny, ale jego realizacja w oryginalnym scenariuszu była w zupełnie innym gatunku. Był to dramat społeczny. I to było mi obce. Natomiast pomyślałem, że ten pomysł mógłby mi posłużyć do zrobienia czegoś zupełnie innego i napisałem scenariusz od nowa, więc stąd ten klucz komediowy. Ale oczywiście nie jest to komedia na wielki chichot.



- Kogo zobaczymy w obsadzie?

Mam całe grono aktorów bardzo wybitnych. Począwszy od pana Bohdana Stupki, który jest największym żyjącym aktorem Ukrainy, kimś takim jak niegdyś nasz Łomnicki, a teraz Zapasiewicz i Englert w jednej osobie. A obok niego z polskiej strony mam młodego, debiutującego aktora, studenta drugiego roku Akademii Teatralnej pana Marka Kudełkę. I wokół nich całą rzeszę przedziwnych postaci. Od matki mojego starego bohatera, którą gra pani Nina Andrycz, już w swoich dziewięćdziesiątych wiosnach. Zaciągająca tak samo, jak zaciąga pan Stupka, który, wychowany we Lwowie, mówi po polsku z pewną trudnością, poprzez przemiłą i bardzo piękną aktorkę panią Martę Żmudę Trzebiatowską. Jest ona dla mnie bardzo miłym odkryciem. I wreszcie poprzez ludzi, których kiedyś sam odkrywałem – panowie Maciek Zakościelny czy Borys Szyc, który występuje u mnie po raz pierwszy. I wreszcie pani Stanisława Celińska, która grała u mnie jedną ze swoich pierwszych ról w latach 70., a teraz spotykamy się na nowo. Także mamy tutaj duży przegląd różnych aktorów - jest pani Agnieszka Dygant, która gra w jednym ze śmiesznych epizodów i pan Krzysztof Kowalewski, który gra upiornego chirurga. Robię sobie takie żarty z jego roli, którą gra w serialu. Jest też w dużej diabolicznej roli specjalnie dla niego napisanej Szymon Bobrowski. Jednym słowem jest tutaj duże grono aktorów, których lubię i dlatego pracuje mi się z nimi z ogromną radością.