Małgorzata Kożuchowska: Nie potrzebuję już błyszczeć...
Zwykle pogodna, czarująca i ciepła. Choć w wielu kwestiach nie zgadza się ze swoja bohaterką z serialu "M jak miłość", widać, że doskonale ją rozumie. Z Małgorzatą Kożuchowską rozmawiamy o alkoholowych problemach Hanki Mostowiak. Aktorka zdradza nam również, czym jest wewnętrzne światło, którym na co dzień dzieli się ze światem.
- Wiele osób twierdzi, że bez Hani Mostkowiak nie byłoby "M jak Miłość". Spotyka się Pani z takimi opiniami?
Dostaję wiele miłych listów i maili. Myślę, że gdybym nie miała świadomości, iż komuś moja praca jest potrzebna, że są ludzie, którzy czekają na kolejny odcinek serialu, bo daje im to siłę i pozytywną energię do działania, to nie wiem czy byłabym w stanie dłużej uprawiać ten zawód.
- Fani dodają energii?
Na pewno tak. Aktorstwo polega na nieustannym oddawaniu siebie. Swojej wrażliwości, emocji, wyobraźni i talentu. Jeśli nie ma odbiorcy, to aktorstwo przestaje mieć sens.
- Pani ceni publiczność?
Aktor bez publiczności nie istnieje. Pamiętam jak zaczynaliśmy kręcić nasz serial dziewięć lat temu. Po pierwszym roku, kiedy podchodziły do mnie kilkuletnie dzieci, zastanawiałam się, jak to możliwe, że one oglądają serial, który często opowiada bardzo poważne historie. Teraz te sześciolatki to już nastolatki...i wciąż są z nami.
- Pani stara się rozwijać?
Oczywiście. Gdybym się nie rozwijała, byłaby to moja wielka klęska. Dlatego zmieniam się, rozwijam i wciąż szukam dla siebie nowych zawodowych wyzwań. Bardzo cenię sobie pracę w Teatrze Narodowym, gdzie pracuję z najlepszymi w kraju reżyserami i aktorami. Wraz z upływem lat mam coraz większe doświadczenie, ale też coraz większy dystans do tego, co się robi.
- Hania Mostkowiak chyba nie ma takiego dystansu?
Na pewno ma mniejszy dystans niż ja. Wiem, że są takie sytuacje w życiu, kiedy trzeba spokojnie przeczekać, policzyć do dziesięciu, ochłonąć i dopiero potem podjąć decyzję. Nie wolno reagować jak raptus! Ja tylko wcielam się w rolę Hanki Mostowiak, a ona nie jest mną, więc mamy prawo być różne. W życiu raczej nikt nie myli mnie z Hanią.
- W życiu Pani bohaterki same kontrowersje. Czy alkoholizm to dla Hanki mocne zderzenie z rzeczywistością?
Tęskniłam za rysą na tej postaci. W życiu nie jest tak idealnie, czasami trzeba się potknąć, a czasami nawet upaść, aby się podnieść. Ten upadek mojej bohaterki był potrzebny. Jej alkoholizm jest wynikiem nawarstwienia się problemów. Hania czuje, że nie ma już wyjścia. Musi znaleźć sobie teraz jakąś furtkę. Mąż za granicą, kłopoty z dziećmi, problemy w pracy. Właściwie została sama na "polu bitwy". Teraz mamy już piramidę problemów, z którą moja bohaterka musi sobie jakoś poradzić.
- Myśli Pani, że sobie poradzi?
Podoba mi się to, że Hanka ma siłę wewnętrzną, że potrafi sobie poradzić i wydostać się z największych tarapatów. Według badań okazuje się, że kobiety o wiele częściej i o wiele łatwiej niż mężczyźni popadają w nałogi, ale też o wiele lepiej potrafią z nimi walczyć.