Trwający w Łodzi Festiwal Sztuki Autorów Zdjęć
Filmowych obchodzi w tym roku 10-lecie.
Osiągnęliśmy
stabilizację - powiedział w rozmowie z PAP szef festiwalu, Marek
Żydowicz (zdj. www.festiwalfilmow.pl).
Stabilizacja - jak wyjaśnił dyrektor - dotyczy m.in.
"opanowania procedur organizacyjnych, rozpoznania miejsca, w
którym festiwal się odbywa - Teatru Wielkiego w Łodzi, nawiązania
dobrych kontaktów z jego właścicielami".
Festiwal osiągnął także stabilizację finansową.
Nie musimy już
nikogo przekonywać, że warto festiwal wspierać. Powstaje tylko
pytanie, ile pieniędzy na niego przeznaczyć lub jak go wesprzeć
rzeczowo. Nie tracimy czasu na udowadnianie, że festiwal jest
potrzebny - powiedział PAP Marek Żydowicz.
Każda edycja festiwalu - jak zaznaczył - jest inna, lepsza od
poprzedniej. Tak jest także w przypadku 10. edycji.
Ten festiwal
jest lepszy od poprzedniego choćby ze względu na dobór filmów, z
czego jestem niezwykle dumny. Ubolewam tylko, że nie mam więcej
ekranów, na których mógłbym pokazywać większą liczbę dobrych
filmów, które są do nas zgłaszane - mówił Żydowicz.
Szef Camerimage ocenił także 10. edycję festiwalu jako
ciekawszą, jeśli chodzi o kontakty między twórcami zdjęć
filmowych, reżyserami i aktorami.
Festiwal zyskał oblicze, o jakim zawsze marzyłem. Nie może już
być traktowany jako hermetyczny, specjalistyczny, mało
interesujący dla przeciętnego widza. Stał się imprezą otwartą, na
której spotykają się reżyserzy, aktorzy i operatorzy filmowi,
którzy mówią o obrazie filmowym. - wyjaśnił dyrektor.
Wśród uczestników Camerimage jest wielu studentów szkół filmowych
z całego świata.
Festiwal jest niezmiennie młodą, radosną
imprezą, na której ludzie spotykają się i rozmawiają nie tylko o
sztuce filmowej, ale także o życiu. Stawiają ważne pytania,
dotykają istotnych problemów współczesnego świata - uważa Żydowicz.
Szef Camerimage myśli o stworzeniu nowych sekcji festiwalowych -
dokumentalnej i filmów telewizyjnych. W utworzeniu pierwszej z
nich pomoc zadeklarował jeden z gości festiwali - wybitny
dokumentalista Marcel Łoziński. W utworzeniu drugiej Żydowicz
liczy na pomoc telewizji.
Działalność festiwalu wykracza poza kilkudniowe święto kina na
początku grudnia. Środowisko Camerimage zainspirowało także
Davida
Lyncha do utworzenia w Łodzi studia filmowego. Jednak
sfinalizowanie tego projektu Żydowicz uważa za trudne.
Jest w naszym kraju wiele niezrozumiałej zazdrości i niechęci do
tych, którzy coś robią, którym się coś udaje, którzy osiągają
sukces. Możemy marzyć tylko o tym, żeby osiągnąć tak wielki
sukces, żeby wszyscy chcieli do nas dołączyć. Obawiam się jednak,
że jeśli nawet tak się stanie, będą inni, którzy będą chcieli to
zdeprecjonować - mówił szef Camerimage.
Wspomniał, że z jednej strony mówienie o studiu Davida Lyncha
jest bardzo korzystne - stwarza to bowiem "odpowiednią atmosferę,
klimat do pokonania trudności". Z drugiej jednak strony,
nagłaśniając ten pomysł - "wywołuje się trudności". Z podobnymi
trudnościami Żydowicz stykał się budując i rozwijając przez 10 lat
festiwal Camerimage.
Po tych doświadczeniach mogę powiedzieć, że tyle złych
rzeczy wydarzyło się wokół nas, że patrzę na moich ludzi z wielkim
uznaniem - bo to wszystko przeżyli i nie odeszli. To często działo
się wbrew logice, wbrew zdrowemu rozsądkowi - zaznaczył.
W związku z powstawaniem studia Davida Lyncha - jego podstaw
formalnych, prawnych i ekonomicznych - powołany został specjalny
zespół, w którym - jak powiedział Żydowicz - są m.in.
przedstawiciele rządu i władz miasta.
I oczywiście Camerimage
Gang - tak o nas mówi David Lynch, który chce, żeby tak właśnie
nazywało się to studio - ujawnił szef festiwalu.
W połowie grudnia, kiedy Lynch zakończy montaż swojego
najnowszego projektu, rozpocznie się korespondencja - za
pośrednictwem poczty elektronicznej - na temat formuły
artystycznej studia.
Na początku przyszłego roku, w lutym, chcemy
spotkać się w Los Angeles i omówić oba aspekty - formalno-prawno-
ekonomiczny oraz artystyczny - powiedział Żydowicz.
Niemałe znaczenie ma dla pomysłodawców przedsięwzięcia miejsce, w
którym studio ma powstać - Łódź.
Chcemy uratować tę trudno
uchwytną wartość, która tutaj w Łodzi jest i którą David doskonale
wyczuwa. My również - dlatego robimy festiwal w Łodzi, a nie gdzie
indziej. Coraz silniej oddziałuje na nas magia miejsca i ludzi,
którzy teraz nie mają pracy, a kiedyś realizowali polskie filmy,
które odnosiły sukcesy i miały tak duże znaczenie dla nas
wszystkich. Chcemy ponownie wprowadzić ich w świat marzeń
filmowych - mówił dyrektor.
Zaznaczył, że nawet gdyby nie doszło do utworzenia studia, to i
tak powstanie tutaj film z udziałem Davida Lyncha - jako reżysera,
scenarzysty, producenta wykonawczego lub producenta. Wśród
słynnych filmowców, którzy chcą współpracować z "Camerimage Gang"
są także m.in.
Peter Weir,
Ken Loach, Roland Joffe.
Są to ludzie,
którzy bezinteresownie, z przyjaźni, mając poczucie spełnienia,
bezpieczeństwa i własnej wartości, chcą dać coś innym młodym
artystom. Młodzi dają im z kolei wiarę w to, że nie wszystko musi
być skomercjalizowane i profesjonalizowane w negatywnym tego słowa
znaczeniu - powiedział Żydowicz.
Szef festiwalu marzy o tym, by... przestać organizować festiwal.
Chciałbym zająć się produkcją filmową, zrealizować swój drugi
film (pierwszy, "Owoce miłości", nakręcił w 2001 r. - PAP), o
którym marzę od wielu lat. Wszystko wskazuje na to, że jestem już
bardzo blisko - powiedział.
ZOBACZ TAKŻE: