Agnieszka Popielewicz nie chce być znana tylko jako dziewczyna Marcina Mroczka. Odważnie, dużymi krokami zaczyna robić "swoją" karierę w
niełatwym świecie show-biznesu. Od kilku tygodni jest jedną z prowadzacych rozrywkowy program na antenie Polsatu "Się kręci".
Jak zaczęła się twoja przygoda z show-biznesem?
Agnieszka Popielewicz :Musimy cofnąć się do roku 2002, kiedy to razem ze swoją mamą wygrałam konkurs "Matka i córka Oriflame". Przez kolejny rok byłam twarzą
firmy Oriflame, a później wszystko zaczęło układać się jak w dominie. Zaczęłam dostawać ciekawe propozycje - sesje zdjęciowe, okładki,
wywiady i gdzieś po drodze zaczął się kontakt z telewizją. Nawet pamiętam dzień, kiedy pomyślałam, że telewizja to jest to, co chciałabym
robić w życiu.
Podczas tego konkursu dostałaś wraz z mamą także nagrodę TVN-u?
Agnieszka Popielewicz :Tak, w tym konkursie TVN przyznawał swoją nagrodę, i właśnie my ją otrzymałyśmy. Nagrodą była podróż do Egiptu, w towarzystwie kamery TVN.
Materiał tam nagrany został pokazany w pięćsetnym wydaniu "Rozmów w toku" Ewy Drzyzgi. To właśnie podczas nagrania tego programu pomyślałam
sobie, że chętnie związałabym swoją przyszłość z telewizją. Byłem jednak młodą osobą, miałam szesnaście lat i pewne rzeczy nie były zależne
ode mnie. Poszłam więc na studia w Katowicach, bo rodzice nie wyobrażali sobie, aby było inaczej.
Posłuchaj wywiadu z Agnieszką Popielewicz
w formacie MP3
I nastąpił przełom...
Agnieszka Popielewicz :Gdy byłam na pierwszym roku studiów coraz częściej brałam udział w castingach w Warszawie. Zostałam zaproszona na plan programu "Ciao
Darwin", a tam wydarzyły się dwie rzeczy, które zadecydowały o dalszym moim życiu. Po pierwsze utwierdziłam się w przekonaniu, iż telewizja
to jest miejsce, w którym chciałabym się rozwijać, a po drugie poznałam Marcina. Mimo tego że od programu minęło trochę czasu nim
zaczęliśmy się spotkać prywatnie, coraz więcej spraw wiązało się z Warszawą.
Potem był konkurs Miss Polski...
Agnieszka Popielewicz :To wydarzenie też sporo zmieniło w moim życiu. Zawsze konkursy piękności traktowałam jak coś nie dla mnie. W tym wystartowałam za namową
innych i naprawdę nie spodziewałam się, że zajdę aż do finału. Dało mi to wielką siłę i wiarę w siebie. Potem reprezentowałam Polskę w
wyborach Miss Świata w Chinach.