Dla jego fanów to wielka niespodzianka. Pl±saj±cy na parkiecie Artur Barci¶ (54 l.) to nie lada gratka. W rozmowie z Faktem aktor opowiada dlaczego zdecydował się na udział w "Tańcu z gwiazdami" i jak sobie radzi z nowym wyzwaniem.
Jak długo trzeba było namawiać Artura Barcisia by zatańczył?
– Oj długo. Teraz już mogę przyznać, że organizatorzy od samego pocz±tku mnie namawiali. No i w końcu się udało, dałem się przekonać
Co przeważyło?
– Przeważyło to, że w końcu nie musiałem wybierać między moim zawodem a udziałem w programie rozrywkowym. W tej chwili mam taki okres w życiu, że treningi mogę pogodzić z moj± prac± zawodow±
Czas to jedno ale czy o zgodę pytał pan też żonę i syna?
– To wła¶nie małżonka razem z synem namówili mnie żebym w końcu zatańczył. Bo ja mimo, że mam teraz więcej czasu to i tak chyba ze strachu bym nie chciał tańczyć, po prostu uważałem, że jestem za stary. Oczywi¶cie wtedy zawsze przypominano mi kolegę z teatru – Krzy¶ka Tyńca, bo on dał radę i to troszeczkę mnie mobilizowało. Poza tym żona powiedziała mi – Słuchaj jak weĽmiesz w tym udział to będziesz młodszy bo poprawisz sobie kondycję, zdrowie no i czego¶ się nauczysz
Przyszedł czas treningów, ćwiczeń no i co wtedy?
I Masakra, no może nie aż tak tragicznie ale bolało mnie absolutnie wszystko. Na szczę¶cie mam cudown± partnerkę, która jest wyrozumiała. Choć jest bardzo wymagaj±ca to cierpliwa i bardzo mi życzliwa co jest bardzo ważne. Bo ja jestem człowiekiem, któremu je¶li podcina się skrzydła to się załamuje, chowa się w mysi± dziurę i nie wyłazi stamt±d.
Po treningach uczy pan żonę kroków?
Nie, nie, po treningach zazwyczaj jadę do teatru gram jedno przedstawienie, potem drugie. Wracam około 23, jeszcze otwieram moj± stronę internetow±, bo tam wszyscy na mnie czekaj±. A potem przewracam się na łóżku i zasypiam. Rano wstaję i znowu w ten kierat. Ale jestem przyzwyczajony do ciężkiej pracy. Ja w ogóle lubię pracować.
Jak reaguj± koledzy z branży na pana tańczenie?
Bardzo, bardzo życzliwie. W ogóle wszyscy ludzie życzliwie reaguj±. Na każdym kroku spotykam się z sympati±. Sklepowe w sklepach, panowie na stacjach benzynowych wszyscy mi kibicuj± i ciesz± się, że będ± mnie ogl±dali. To jest bardzo miłe a z drugiej strony potworna odpowiedzialno¶ć. Bo co je¶li ich zawiodę...?
Już się plotkuje, że zobaczymy pana w finale
– Proszę takich rzeczy w ogóle nie mówić. Bo jeżeli odpadniemy w trzecim czy czwartym odcinku to będzie bardzo przykro. Ale dodam, że nie ma między nami jakiej¶ dzikiej rywalizacji. Ta grupa jest bardzo fajna a ja chcę się po prostu dobrze bawić, czego¶ nauczyć i sprawdzić swoje możliwo¶ci
Czy trema na parkiecie jest podobna do tej w teatrze?
Jest dużo większa. W teatrze ja mam dwie godziny by zagrać dan± rolę. Poza tym jestem aktorem i w zawodzie pracuję trzydzie¶ci lat więc wiem jak to smakuje. Tu jest minuta i czterdzie¶ci sekund by pokazać albo, że się co¶ potrafi albo żeby się skompromitować. Dlatego staramy się z Paulin± dobrze przygotować.
Jakie ma pan najbliższe plany?
– Rozpocz±łem próby do sztuki w Teatrze Ateneum – „Bóg mordu”, gdzie gram jedn± z czterech głównych ról. Moj± partnerk± jest Iza Kuna. No i gram w Teatrze Polonia, Teatrze Capitol... W lipcu natomiast zaczynamy zdjęcia do kolejnego „Rancza”.
Polecamy w wydaniu internetowym efakt.pl:
Zobacz także:
ALE WPADKA! PIJANA NA PODIUM
DZIENNIKARKA UBLIŻYŁA NIEPEŁNOSPRAWNEJ
RUSZYŁ KOLEJNY “TANIEC Z GWIAZDAMI”
CICHOPEK ZATRUDNIŁA SOBOWTÓRA?!