Przebojowa Monia w "Lejdis", romantyczna Matylda w "Rozmowach nocą" i odważna Aldona w "Trzecim Oficerze" - to ostatnie wyzwania aktorskie Magdaleny Różczki, która z każdym nowym filmem przyzwyczaja się do swojego odbicia na ekranie. Praca jest jej żywiołem i pasją, a szczęściem miłość i rodzina.
Jaka jest Matylda z "Rozmów nocą"?
Matylda z "Rozmów nocą" jest nadzwyczaj ciepła, krucha i wrażliwa. I właśnie dlatego postanowiła nałożyć pancerz, który sobie wymyśliła, żeby nikt nie zauważył jej delikatności i nie mógł jej zranić.
Posłuchaj wywiadu w formacie mp 3
Co sądzisz o Bartku, którego gra Marcin Dorociński? Tacy mężczyźni istnieją w ogóle na świecie?
Myślę, że istnieją, choć to na pewno rzadki okaz. Można powiedzieć, że to ideał mężczyzny. Mężczyzna, który wie czego chce, wie do czego dąży, wie, czego oczekuje i nie boi się o tym mówić na głos to jest naprawdę okaz. Ale jestem przekonana, że tacy mężczyźni jednak istnieją na świecie.
A czy teoria, że na świecie istnieją dwie połówki pomarańczy, które się kiedyś spotkają, jest twoim zdaniem prawdziwa?
Uważam, że tak. Ja na swoją trafiłam.
W "Lejdis" z kolei mówi się o tym, że kobiety są z Wenus a mężczyźni z Marsa. Czy to równie prawdopodobna teoria?
Oczywiście, że tak. Teoria o dwóch połówkach i o tym, że my jesteśmy z Wenus, a faceci z Marsa nie wykluczają się. Jesteśmy inni i nie ma się czego bać. Potrzebujemy siebie nawzajem, dopełniamy się i chyba to jest najpiękniejsze.
Jak się współpracowało z Tomaszem Koneckim, reżyserem "Lejdis"?
Cudownie. Bardzo dużo nauczyłam się od niego, cenię go zarówno jako reżysera, jak i człowieka. Cieszę się z tego spotkania.
Na planie było jednocześnie wiele kobiet. Nie odczułaś nadmiaru estrogenu?
Nie było nadmiaru estrogenu, dlatego że tylko od czasu do czasu byłyśmy we cztery, poza tym prawie cała ekipa była męska. Na szczęście ten film robili mężczyźni. Byłby zupełnie inny, gdyby na planie były same baby. Myślę, że wcale nie lepszy (śmiech). Więc czegoś takiego jak nadmiar estrogenu nie odczuwałam zupełnie. A jak pojawiali się jeszcze nasi koledzy aktorzy, to był nawet nadmiar testosteronu....i to spory (śmiech).