search
WSZYSTKO
tape

Nagrody
tape

Cannes

1 nominacja


kamienie milowe
tape

2009 zagrał w filmie "Kryptonim Farewell".

2008 wyreżyserował obraz "Maradona by Kusturica".

2007 nominacja do Złotej Palmy za obraz „Zavet”


WYWIADY:

Emir Kusturica: Jestem zbyt niecierpliwy, żeby być politykiem

Najbardziej znany reżyser i scenarzysta bałkański, jeden z najsłynniejszych i najbardziej oryginalnych współczesnych twórców europejskich opowiada o swoim najnowszym filmie "Obiecaj mi".

Elżbieta Ciapara:Skąd wziął Pan pomysł na „Obiecaj mi“?

Emir Kusturica: To był właściwie impuls. Od kilku lat mieszkam w idyllicznej scenerii mojej własnej wioski. Pomyślałem, że ciekawie byłoby zderzyć dwa różne światy – sielskiej wioski i wielkiego miasta. A ten pomysł z kolei prowadził mnie do głównego bohatera – niewinnego idealisty, który musi w tym mieście sprzedać krowę, kupić ikonę i znaleźć żonę. Uderzyło mnie, jak wiele rzeczy można zbudować wokół tej prostej intrygi.

Elżbieta Ciapara: Jakie jest przesłanie „Obiecaj mi“?

Nie podoba mi się moralny relatywizm, który obecnie obowiązuje. Kiedy w połowie lat 70. Scrosese nakręcił „Taksówkarza“ profesja sutenera skazywała o społeczny ostracyzm. Dzisiaj, kiedy wszystko kręci się wokół sukcesu i kasy, alfons może obracać się w tzw. wyższych sferach, bo jest człowiekiem sukcesu – a tylko to się dzisiaj liczy.

Jednak proszę nie myśleć, że zrobiłem „Obiecaj mi“, żeby przekazać światu jakąś wiadomość czy przesłanie. Do przekazywania wiadomości służy poczta elektroniczna, a nie kino. Robię filmy, które mają dostaczać emocji i pomagać widzom w docieraniu do najdalszych zakątków swojej duszy.

Elżbieta Ciapara:Kino jako terapia?

Emir Kusturica:Tak i to w stylu Dionizosa, greckiego boga urodzaju, religijnej ekstazy i… wina. Chcę, żeby oglądanie moich filmów dostarczało widzom rozrywki, ale także, żeby było dla nich formą catharsis, oczyszczenia.

Elżbieta Ciapara: Ważną rolę w „Obiecaj mi“ odgrywa muzyka.

Emir Kusturica: Od dawna obiecuję sobie, że nakręcę film bez muzyki. Właściwie za każdym razem, kiedy zaczynam prace nad kolejnym filmem, mówię sobie: „Emir, następny będzie bez muzyki“. Kiedyś wreszcie spełnię tą obietnicę, choć wiem, że nie będzie to dla mnie łatwe.

Elżbieta Ciapara: Często zabiera Pan głos w sprawach politycznych. Nie myślał Pan, żeby zająć się polityką?

Emir Kusturica: Gdybym zajął się polityką, robiłbym to w stylu Che Guevary. Dlatego nie zamierzam mieszać się w te sprawy. Jestem zbyt niecierpliwy, żeby być politykiem. Nie potrafiłbym zachowywać się w tzw. dyplomatyczny sposób. Nie potrafiłbym przestrzegać reguł obowiązujących w polityce. Lepiej sprawdziłbym się jako przywódca partyzantów.

Elżbieta Ciapara: Wspomniał Pan o swojej wiosce…

Emir Kusturica: Moja wioska to skrzyżowanie rosyjskiej wioski z miasteczkiem z Dzikiego Zachodu. Stawiam tam domy, które kupuję w różnych opuszczonych wioskach w Serbii. To miała być mała osada, ale w ciągu tych kilku lat bardzo się rozrosła, znacznie bardziej niż to sobie pierwotnie planowałem. Jest tam cerkiew, jest szkoła, jest nawet parlament, podziemna hala sportowa i oczywiście kino.