Nie interesuje go tania popularność i granie w telenowelach. Po swojej babci Barbarze Rachwalskiej odziedziczył bezkompromisowość. Już zapłacił za to niemałą cenę, ale sporo też zyskał. Na brak propozycji na razie nie narzeka. Zyskał sympatię widzów rolą Janka w "Czasie honoru". Ale marzy mu się większa różnorodność. Czeka na role mroczne i niejednoznaczne. Morderca psychopata w jego wykonaniu na pewno byłby ciekawy.
Reżyser "Czasu honoru" Michał Rosa obiecuje, że druga seria serialu będzie atrakcyjniejsza pod względem ilości akcji. Czy to możliwe?
Więcej scen w drugiej serii dzieje się w plenerze i przez to akcja jest bardziej wartka. W pierwszej części ukazane było życie rodzinne cichociemnych. W drugiej można już bardziej skupić się na rzeczach związanych z ich działalnością. Kulminacją nowej serii będzie spektakularna scena napadu na bank.
Jednak w tle tych wielkich wydarzeń cały czas toczy się prywatne życie bohaterów. Czy Janek i Lena wezmą wreszcie ślub?
Nie mogę tego zdradzić. Sytuacja związana z ich ślubem jest naprawdę niełatwa. Jankowi co prawda udaje się w końcu wyciągnąć Lenę z getta, ale cała jej rodzina tam pozostaje. W tej sytuacji ślub, jako cudowne wydarzenie rodzinne, raczej nie wchodzi w grę. Z drugiej strony, Janek za wszelką cenę chce chronić swoją ukochaną i pragnie, by działała razem z nim w organizacji. Ale warunkiem jest to, że będą małżeństwem.
Janek Markiewicz wychował się na warszawskiej Pradze. Ta dzielnica Warszawy staje się ostatnio coraz bardziej popularna wśród artystów i turystów. Urodziłeś się w Warszawie, lubisz Pragę?
Niedawno przeprowadziłem się na Pragę, mieszkam na Saskiej Kępie. Bardzo podoba mi się ta część Warszawy. Jestem rodowitym warszawiakiem, z dziada pradziada, ale nie byłem nigdy wcześniej związany z Pragą. Chociaż część mojej rodziny pochodziła z tamtych rejonów. Jeden z moich wujków wychował się na ulicy Targowej, a potem przeprowadził się na Szmulki. Pochodził z nieco szemranej rodziny, jego ojciec był szewcem i nie wylewał za kołnierz.
Podobno bardzo zainteresowała Cię ostatnio historia Bazaru Różyckiego.
Przeczytałem bardzo interesującą książkę Piotra Kuleszy na ten temat - "Niebieski syfon". Moim zdaniem koloryt przedwojennej i okupacyjnej Pragi jest niesamowity. Nawet warszawiacy cały czas za mało interesują się dawną i współczesną Pragą. A można by przecież zrobić z niej taki krakowski Kazimierz, tylko że lepszy (śmiech).
Wygląda na to, że historia w Twojej rodzinie jest ciągle żywa. Słyszałam, że Twój brat jest historykiem i zawsze możesz liczyć na jego radę, kiedy kreujesz jakąś postać.
Mój starszy brat jest z wykształcenia polonistą, a z zamiłowania historykiem. Skompletował ogromną bibliotekę książek historycznych, które zajmują cały duży pokój w naszym rodzinnym domu. Czasami dzwonię do niego, kiedy mam jakieś wątpliwości. A on mówi mi, którą książkę z jego zbiorów powinienem przeczytać.
Ty jesteś z wykształcenia aktorem, a z zamiłowania też historykiem, jak Twój brat?
W mojej rodzinie historia zawsze była bardzo ważną dziedziną wiedzy. Moi rodzice są archeologami. Sam zdawałem historię na maturze i pochwalę się, że dostałem z niej piątkę (śmiech). Cieszę się, że mogę grać w historycznym kinie, bo jest to dla mnie po prostu bardzo ciekawe.