Nieskończone źródło energii i talentu - tak w skrócie można ją opisać. To najbardziej uzdolniona aktorka Teatru Buffo, wielokrotna mistrzyni Warszawy w gimnastyce artystycznej, a ostatnio zmysłowa i zarazem bezwzględna Silene z serialu "Fala zbrodni". Jakby tego było mało, Natasza dodatkowo pracuje nad swoją debiutancką płytą. Nie znosi porażek, chociaż każdą przyjmuje z pokorą. Prywatnie romantyczna, ale gdy wchodzi na scenę - wstępuje w nią demon. Jaka jest więc naprawdę?
Ostatnio możemy cię podziwiać w programie "Jak oni śpiewają". To chyba krok milowy w twojej karierze zawodowej...
Natasza Urbańska : Tak, występ w tym programie wywołał w moim życiu przyjemne zamieszanie. Wiąże się to także z brakiem wolnego czasu, bo ciągle mam próby z muzykami, przymiarki ciuchów, itp... - trochę się tego nagromadziło.
Czy wyczekiwanie na sobotni występ stresuje?
Natasza Urbańska : Tak i to bardzo. Kiedy występuję w programie "Jak oni śpiewają", schodząc ze sceny po zaśpiewaniu tylko jednej piosenki - czuję się wycieńczona (śmiech). To są potworne nerwy.
Być może to przez te kamery, bo przecież jesteś przyzwyczajona do sceny teatralnej i żywej publiczności...
Natasza Urbańska : Tak masz rację, świadomość tego, że w danym momencie patrzy na ciebie kilka milionów widzów robi nie lada wrażenie.
Czy wyczuwasz rywalizację między uczestnikami tego show?
Natasza Urbańska : Formuła tego programu z góry zakłada, że to ma być rywalizacja. My oczywiście unikamy tego rodzaju relacji, bo nikt tu nie będzie nikomu szpilek do butów wrzucał - to nie na tym polega. Każdy ma do zaśpiewania jedną piosenkę i albo mu się uda, albo nie. Tu nie ma drugiej szansy.
Co w takim razie mają powiedzieć uczestnicy, którzy do tej pory nie mieli styczności z wokalem?
Natasza Urbańska : To na pewno jest dla nich ogromne przeżycie... Przecież oni, no może nie wszyscy, ale większość z nich nigdy w życiu nie występowała przed publicznością - śpiewając, i naprawdę dzielnie sobie radzą!