Były prezydent USA Bill Clinton i członkowie ścisłego kierownictwa jego administracji protestują przeciwko filmowi telewizji ABC o kulisach nieprzygotowania Ameryki na atak 11 września 2001 r.
Film zostanie wyemitowany w niedzielę i poniedziałek, w 5. rocznicę zamachu.
Clinton i jego współpracownicy twierdzą, że film "The Path to 9/11" (Droga do 11 września) zniekształca prawdę historyczną, sugerując, że rząd Clintona mógł zlikwidować Osamę bin Ladena, ale tego nie zrobił.
W liście do szefa telewizji ABC, Roberta Igera, były prezydent domaga się wstrzymania emisji, jeśli nie dokona się zmian w filmie.
Film - będący fabularną rekonstrukcją prawdziwych wydarzeń - stawia tezę, że Clinton był tak zaabsorbowany skandalem z Monicą Lewinsky i grożącym mu zdjęciem z urzędu przez Kongres, że bał się zaryzykować wydania rozkazu zabicia przywódcy Al-Kaidy, który ukrywał się w Afganistanie.
W jednej ze scen filmu specjalista ds. walki z terroryzmem w administracji Clintona, Richard A. Clarke - później krytyk prezydenta Busha - mówi do agenta FBI Johna P. O'Neilla, że "nie wyobraża sobie, żeby w klimacie grożącego prezydentowi impeachmentu ryzykował on" rozkaz zamordowania bin Ladena. O'Neill odpowiada, że "jest to żałosne".
Realizatorzy filmu opierali się m.in. na raporcie specjalnej dwupartyjnej komisji ds. 11 września. Obrońcy Clintona zwracają jednak uwagę, że w raporcie nie ma...
ZOBACZ TAKŻE: