2010 premiera filmu "Ostatni Władca Wiatru".
2004 premiera "Osady".
2002 ogromny sukces thrilleru „Znaki”.
W postać chłopczyka, który potrafi porozumiewać się z duszami zmarłych, wcielił się wówczas 11-letni Haley Joel Osment. Rola w thrillerze dekady przyniosła mu nominację do Oscara oraz kolejne propozycje grania. Jednak, jak to zwykle w tym zawodzie bywa, nie wszystko poszło zgodnie z planem.
Kariera niektórych aktorów, aktorek czy reżyserów to pasmo sukcesów zarówno artystycznych jak i finansowych - każdy ich film to przebój, a z każdą kolejną premierą rosną nie tylko zgromadzone na koncie kwoty, ale też, a może przede wszystkim, ich prestiż i medialna rozpoznawalność. Niestety, część filmowców, którzy jeszcze kilka lat temu odnosili ogromne sukcesy, wpadło w pułapkę równi pochyłej i z roku na rok ich nazwiska pojawiają się w kontekście coraz to słabszych produkcji.
W latach 2001-2010 mogliśmy zobaczyć wiele genialnych filmów. Jednak obok perełek powstało również mnóstwo okropnych knotów. Filmów tak złych, fatalnie zagranych i żenująco napisanych, że nie można o nich zapomnieć!
Komedia romantyczna "Guru miłości" z Mikiem Myersem i Jessicą Albą w obsadzie oraz thriller "Zdarzenie", w którym główną rolę zagrał Mark Wahlberg, są wśród filmów nominowanych do tegorocznych anty-Oscarów.