Średnia ocena:
Oceń recenzję:
No cóż -film jest doprawdy wspaniały. Bardzo się cieszę że Jackson nie powtórzył błędów jakie George Lucas popełnił w "mrocznym Widmie". Efekty specjalne, choć oszałamiające, stanowią jedynie środek, a nie cel sam w sobie, jak to jest w wielu współczesnych superprodukcjach. Najważniejsze, że udało się utrzymać klimat oryginału. Pierścień naprawdę wydaje się groźny, Shire sprawia wrażenie szczęśliwej, sielankowej krainy, tonące w deszczu Bree stanowi zaś granicę między nią, a groźnym i obcym światem wielkich ludzi.
Czytałem dzisiaj recenzję Gazecie Wyborczej. Bardzo zirytował mnie zarzut autora że Frodo, że jest nieciekawym "wybrańcem", z natury wyjątkowym, a więc pozbawionym cech ludzkich. Przecież zarówno w książęce jak i filmie jest zupełnie odwrotnie!!! Zarówno Frodo, jak i pozostali hobbici przedstawieni są jako zwykli, przywykli do wygodnego życia, nielubiący przygód śmiertelnicy, którzy wobec niezwykłego niebezpieczeństwa, w imię miłości do Shire i wzajemnej przyjaźni zdobywają się na heroiczne czyny. Film wielokrotnie to podkreśla, np. gdy Frodo pragnący szybkiego powrotu do domu z Rivendell, decyduje się jednak zanieść pierścień aż do samego Mordoru. Albo gdy Merry i Pippin, początkowo rozbrykani hultaje, w kulminacyjnym momencie poświęcają się by umożliwić mu ucieczkę.
W niektórych recenzjach autorom przeszkadza też brak poczucia humoru w Filmie. Ależ panowie! Przecież to nie jest "Harry Potter", chociaż laicy tak często porównują te 2 filmy. Czyżby szanownym recenzentom brakowało w filmie elementu komediowego w stylu Jar Jar Binksa? Może przywykli do komercyjnych chwytów mających na celu przyciągnąć jak największą rzeszę publiczności. Moim zdaniem to właśni bardzo dobrze że Jackson potraktował "Władcę " z pełną powagą i bez żadnych przymrożeń oka. Dzięki temu oraz dzięki nie unikaniu brutalności w niektórych scenach, udało się osiągnąć maksymalny realizm przedstawianego świata oraz grozę sytuacji, w której znaleźli się bohaterowie.
Jedyny zarzut, powtarzający się w paru recenzjach, z którym po części się zgadzam dotyczy muzyki. O ile sama w sobie jest bardzo dobra i na płycie prezentuje się wspaniale, o tyle wydała mi się czasem niezbyt dobrana do tego, co dzieje się na ekranie. Zwłaszcza w Morii była miejscami (Wielka Sala) stanowczo za głośna, narzucająca się i trochę, jak to gdzieś czytałem, "bombastyczna". Po prostu tak głośna, symfoniczna muzyka nie pasuje moim zdaniem do tajemniczego klimatu podziemi.
Miłą niespodzianką było dla mnie pokazanie Minas Tirith i Barad Duru, zaś oszałamiająca scena bitwy z 2 ery stanowią przedsmak epickich bitew w następnych częściach. Nie przeszkadza mi że pokazali Saurona w swoim ludzkim wcieleniu. Zawsze zastanawiałem się jak taka potężna, wręcz mityczna postać zachowywałaby się na polu bitwy. (teraz już wiem -po każdym ciosie kilku przeciwników odlatuje na 100 metrów :-). Mały niedosyt pozostawia fragment przejścia przez Morię i spotkania z orkami -mógłby być dłuższy, zwłaszcza w porównaniu z końcową jatką. Walka z jaskiniowym trollem przypomina mi trochę za bardzo Matrixa. Wszyscy orkowie za szybko padają po czym zamiast bitwy mamy tylko nieco "kosmiczny" pojedynek drużyna kontra troll. Ale ogólnie sceny walk robią oszałamiające wrażenie (bardzo podobała mi się "łucznicza" walka na schodach Morii), podobnie jak niesamowity pościg Nazguli za Arweną.
Szkoda że film nie dostał więcej nominacji do Oskara za grę aktorów, którzy według mnie wszyscy świetnie się spisali. Natomiast Oskara za zdjęcia ma chyba w kieszeni. To co wyprawia kamera przechodzi ludzkie pojęcie. Sceny bitewne z poziomu człowieka przypominające "Szeregowca Ryana" przeplatają się z panoramicznymi ujęciami z helikoptera. Piorunujący efekt daje kamera "spadająca" z wieży Orthank, by następnie przelecieć przez sieć podziemnych jaskiń.
Nie mam pojęcia co napisać na koniec - film jest FENOMENALNY i tyle!
Kamil