Asger Leth
Oto fragment wywiadu z reżyserem "Miasta słońca" Asgerem Lethem. Film opowiada o pełnej ambiwalentnych uczuć braterskiej miłości w zafascynowanym rapem, młodym środowisku portowego miasta Haiti, jednego z najniebezpieczniejszych miejsc na ziemi.
Dlaczego wybrałeś Haiti na miejsce swojego filmu?
Historia Haiti jest jak zacięta płyta. Ciągle wraca w to samo miejsce. Te same rzeczy wydarzają się w tę i z powrotem. To tutaj tak zwyczajne, że wprost ciężko w to uwierzyć. Powstanie najczęściej wybucha w Gonaïves, mieście na północ od Port-au-Prince. Kiedy cały ten karnawał zaczyna się kręcić, wiadomo że prezydent, lub ktokolwiek inny sprawujący władzę, będzie musiał opuścić państwo. Było też pewne, że rebelia, która wybuchła na przełomie 2003-04 roku w Gonaïves doprowadzi wszystko do jakiegoś wyraźnego końca. Wiedziałem, że jeżeli tylko uda mi się uzyskać dostęp do szefów “Duchów” w Cité Soleil, będę miał dobre tło wydarzeń i dramatyczną historię do mojego filmu. To czego potrzebowałem do zaspokojenia moich ambicji w opowiadaniu, to były mocne osobiste historie, rozgrywające się równolegle i w związku z dramatem politycznym. Wtedy zacząłem szukać bohaterów.
Znalazłeś ich, dwóch rywalizujących ze sobą braci i szefów gangów.
„To było z gruntu szekspirowskie rozwiązanie: 2Pac, z poetyckimi inklinacjami, który chciał wydostać się ze slumsów I zacząć tworzyć rap, i który utracił wiarę w Aristide’a oraz Bily, który bardziej przypominał Che Guevarę i szczerze walczył dla Aristide’a. Wokół nich toczyła się wielka polityczna walka o władzę pomiędzy prezydentem i jego ludźmi z jednej strony i rebeliantami z północy z drugiej strony. To była bezwzględna walka, mijał dzień za dniem i stawało się jasne, że 2Pac i Bily byli coraz bliżej śmierci, nawet jeśli żadne nie chciał naprawdę walczyć. Na szczycie wszystkiego pojawiła się jeszcze miłość. Obaj kochali tę samą dziewczynę!"
Jak myślisz, z jakiego powodu pozwolili ci filmować?
"Myślę, że zdawali sobie sprawę z tego, że niebawem zginą. To bardzo uniwersalna ludzka potrzeba, aby nie odejść bez pozostawienia jakiegoś śladu. Może uznali, że film daje im swoistą nieśmiertelność. Częściowo, mogli też wierzyć w to, że obecność ekipy filmowej zapewni im jakąś ochronę.”
Co było najbardziej niebezpieczne w kręceniu w slumsach?
„Najbardziej niebezpieczną rzeczą było chyba to, że byliśmy zdani na łaskę przywódców „Duchów”. Gdyby zginęli w trakcie zdjęć, ta cienka linia osłony, jaką dzięki nim mieliśmy momentalnie by pękła i......
ZOBACZ TAKŻE: