search
repertuar kin
Wpisz nazwę miasta:
Na co do kina w ten weekend?
Repertuar kin

WYWIADY:

Ilona Łepkowska: Być w porządku

Ilona Łepkowska - scenarzystka i pisarka, zwana jest też "królową polskich seriali". Nie przez przypadek, bo wszystko czego się dotknie zamienia w sukces. Na liście jej dokonań jest "Klan", "Na dobre i na złe", "M jak Miłość", a ostatnio także "Barwy szczęścia". To ona kreuje gwiazdy szklanego ekranu. Nic więc dziwnego, że uznano ją za Najbardziej Wpływową Kobietę w Polsce. Ona sama uważa, że jej wpływ ogranicza się jedynie do tego, co miliony widzów oglądają wieczorami. Mimo ogromnej popularności stara się żyć normalnie. Twierdzi, że najważniejsze, aby w życiu być w porządku wobec innych.

Rozmawiałyśmy kiedyś na temat mebli. Powiedziała Pani wtedy, że aby tworzyć nie zatapia się Pani w głębokim, puszystym fotelu, tylko wychodzi na spacer z psem i tam przychodzą Pani do głowy najlepsze pomysły. Co urodziło się ostatnio?

Pomysły dotyczące serialu muszą się rodzić na bieżąco. W tej chwili dotyczy to głównie "Barw szczęścia". Na tym się skupiam, ale mam też pomysł na nowy film fabularny i właśnie zaczynam pisanie scenariusza. Nic więcej na razie powiedzieć nie mogę, poza tym, że będzie to komedia.



A nie myślała Pani, o tym żeby kiedyś napisać kryminał?

Kryminały uwielbiam czytać, lubię też oglądać je w kinie, natomiast do ich pisania jakoś mnie nie ciągnie. Nie wiem dlaczego. Wydaje mi się, że każdy powinien mieć poczucie tego, co robi lepiej, co mu dobrze wychodzi, i tego powinien się trzymać.

A ile w Pani scenariuszach jest tak zwanej prawdy życiowej?

Mam nadzieję, że sporo, chociaż oczywiście film jest przetworzeniem rzeczywistości. Choćby w ten sposób, że w życiu przeciętnego człowieka zazwyczaj nie dzieje się tyle, co w życiu serialowych bohaterów. Z drugiej strony, życie bywa bogatsze od scenariusza. Niejednokrotnie, kiedy ludzie opowiadają mi swoje historie życiowe, słyszę z ich ust - Gdyby napisała to pani w scenariuszu, pewnie nikt by nie uwierzył, a mnie się to zdarzyło naprawdę. Powiem szczerze - znam takie sytuacje z własnego życia.



Zapewne, gdybym je zapisała w scenariuszu, powiedzieliby, że nieźle pojechałam po bandzie, bo to nieprawdopodobne. A były to rzeczy, które naprawdę mi się przytrafiły. Tak więc z tą bliskością życia bywa bardzo różnie. Często sama bym się pohamowała przed napisaniem czegoś, a w życiu to się naprawdę zdarzyło. Znam takie historie. Wykorzystuje Pani historie zasłyszane od kogoś?

Tak, tylko że w jakiś sposób przetworzone. Nie chcę robić czegokolwiek, co dla mojego rozmówcy - przyjaciela, znajomego - byłoby przykre i co pokazane na ekranie pozwalałoby zidentyfikować tę osobę. Uważam, że każdy ma prawo do swojego życia i swojej historii. Jest ich właścicielem, bo je przeżył, często ciężko. Dlatego nie wolno tego robić bez jego zgody. Oczywiście, z tych relacji biorą się historie, które wymyślam.

. Z tego, że ileś losów ludzkich poznałam - czy to wśród swojej rodziny, znajomych, czy z reportaży w gazetach. Często zupełnie obcy ludzie przysyłają mi listy, w których opowiadają swoje historie. Zawsze staram się to wykorzystać, ale jak mówię, nigdy w sposób bezpośredni.