Brak średniej oceny.
Oceń recenzję:
Sam nie wiem. Niby jest ten charakterystyczny burtonowski sznyt, który tak lubimy, jest ten klimat niezwykłości, ale jednak film aż tak bardzo nie zachwyca. Opowieść o człowieku, który przez całe swoje życie snuł piękne pełne niezwykłości opowieści, historia jego życia i próby odbudowania więzi z synem, który tak naprawdę nie zna swego ojca lecz tylko barwne opowieści - wszystko to jest nawet ciekawe, ale... Ale zbyt, sam nie wiem, płytkie i naiwne. Niby w innych filmach Tima też to jest, ale tutaj jest to dużo mniej sugestywne. Może to celowy zabieg, żeby temu filmowi nadać wymiar jeszcze bardziej bajkowy, magiczny - jesli tak, to nie wyszło. Przynajmniej nie do końca. Za to ogólnie film ogląda się z przyjemnością. A to ze względu na piękne wizualizacje. Piękne obrazy, tworzone w sposób jakże charakterystyczny przez Burtona są prawdziwą ucztą dla oka. Do tego dobre role Ewana McGregora, oraz całej grupy aktorów na drugim planie (Albert Finney, Helena Bonham Carter, Jessica Lange, Steve Buscemi) i mamy film który naprawdę dobrze się ogląda, który tworzy na ekranie sowistą magię, ale który mnie, ze względu na mdławą fabułe raczej nie zachwycił.
Feanor