Jacek Poniedziałek
źródło: AKPA
W "M jak Miłość" i "Magdzie M. " grywał eleganckich facetów. W "Boisku bezdomnych" Kasi Adamik zagrał kogoś zupełnie innego - bezdomnego księdza. W przyszłości, gdyby miał taką możliwość, chciałby zagrać nazistę, najlepiej u Agnieszki Holland. Z Jackiem Poniedziałkiem rozmawiamy o bezdomności, piłce nożnej, sztuce tłumaczenia i najważniejszych ludziach w jego życiu.
Opowiadał Pan, że podczas realizacji zdjęć do "Boiska Bezdomnych", w którym zagrał Pan bezdomnego o ksywie Ksiądz, zdarzało się, że znajomi nie poznawali Pana na Dworcu Centralnym. Dobry sposób na anonimowość?
To może być zabawne tylko wtedy, kiedy ma się świadomość, że w każdej chwili możemy wrócić do swoich mieszkań, samochodów, kart kredytowych, wakacji, dobrego jedzenia, przyjaciół. Bezdomni nie mają podobnej szansy, a wtedy to nie jest już takie wesołe.
Czy, paradoksalnie, bezdomność daje większe poczucie wolności?
Możemy sobie spekulować na ten temat, ponieważ nie otarliśmy się o bezdomność, ani jej nie przeżyliśmy. Nawet jeśli traktujemy ten temat bardzo głęboko i poważnie, jesteśmy tylko obserwatorami, tymi, którzy opisują. Ten stan może się nam wydać czymś bliskim wolności. Na zasadzie - nie mam niczego, nie mam nikogo, niczego nie muszę, nigdzie się nie spieszę, nikt niczego ode mnie nie oczekuje, nikt we mnie nie wierzy. To może być piękne, ale z drugiej strony oznacza, że do niczego nie zmierzam i niczego nie chcę w życiu osiągnąć. Ta wolność jest bardzo względna i nie do końca prosta. Stan strasznie głębokiego, ludzkiego upokorzenia.
Kiedy spotyka Pan na swojej drodze bezdomnego, albo kogoś proszącego o jałmużnę, zatrzymuje się Pan?
Mam miękkie serce, a potrzebujący to wyczuwają. Zwracają się do mnie często i często im coś daję. Dałem wczoraj, dałem dziś. Ale jak każdy mam w pierwszym odruchu automatyczną blokadę. Uruchamia się mechanizm - lepiej trzymaj się z daleka! Wiadomo, nieprzyjemnie pachnie, wyniknąć mogą z tego nieprzewidziane historie, może będzie chciał więcej? W człowieku jest coś takiego, że nie ufa. Staram się z tym walczyć i mówić sobie - Comane! Możesz komuś pomóc.
Jest Pan pasjonatem piłki nożnej?
Nie, zwłaszcza w wydaniu typowo polskim. A pasja Polaków do piłki nożnej polega głównie na tym, że się ją masowo ogląda w telewizji, a przy okazji pije piwo, pali papierosy i kłóci z żoną. W środowisku, w którym wyrosłem, wszyscy oglądali piłkę, potem się upijali i bili. Uciekam od takich obrazków. Natomiast, kiedy odbywają się wielkie imprezy, jak Mistrzostwa Europy lub Świata, jeśli mam możliwość obejrzenia kilku meczy, to je oglądam. Na co dzień to nie mój świat, nie moja bajka. Wolę Olimpiadę, bliższa jest mi lekkoatletyka.
Woli Pan uprawiać sporty niż je oglądać w telewizji?
Od lat jestem zapalonym pływakiem na długich dystansach. Regularnie chodzę na...
ZOBACZ TAKŻE: